wtorek, 7 stycznia 2014

Od Nijali cd historii Chion'a

Wcześnie rano wstałam i wyszłam z jaskini. Chciałam trochę się podszkolić w panowaniu nad moimi zdolnościami... Niestety nic mi nie wychodziło... Nie potrafiłam zapanować nad swoją mocą i w ostateczności ucierpiały 4 małe papużki siedzące na drzewie...



Założyłam na łapy moje rękawiczki i odbiegłam. Było mi szkoda biednych zwierzątek... Efekt mojej mocy był nieodwracalny... Zamyślona wpadłam prosto na jakiegoś wilka...
- Przepraszam... - powiedziałam przecierając oczy.
- Nie ma za co... Możesz już sobie iść? - odpowiedział.
- Nie wiedziałam, że ci przeszkadzam... Chwila... Ty jesteś ten nowy... Chion tak? - spytałam.
- Tak... A teraz możesz zostawić mnie w spokoju. Jestem zajęty...

< Chion?>

Od Ines cd historii Kill' a

Stwierdziłam że pójdę w ślady Kill' a i się położę. Okręciłam się kilkakrotnie, ale nie moglam zasnąć. Leżałam i lezałam tak dłuższy czas, ale stwierdziłam że NIE! Poszłam na spacer, zaczęłam biegać ale nudziło mi się samej więc wróciłam do basiora. On tak słodko spał, ale to nie zmieniło faktu że chciałam go obudzić. Podbiegłam do Kill' a i zaczęłam nim trząść
- Kill! Kill! Obudź się!!
- Ccco? Raaano jest? - spytał zaspany basior
- Nie ale... Chodź poiegac albo skakać - krzyknęłam i zaczęłam energicznie się poruszać i biegać w kółko,a basior popatrzył sie na mnie jak na idiotkę
- Ale jest śrooodek nocy - ziewnął wilk
- Kiedy ja nie mogę spac muszę biegac i się bawić bo eeeeenergia mnie rozpiera!!!!!! - krzyknęłam podskakując, biegajac i nawet chciałam przez chwilę wzlecieć w górę ale sie powstrzymałam.
- Chodź zatańczmy czaczę! - nie wiem co we mnie wstąpiło ale było bardzo mocne i zaczeło mną władac i rozpierać od środka. Ogłuuupiałam tooootalnie

<Kill? Nie zaśniesz już xD buhahaha! >

Od Shervany cd historii Emergeda

- Zgo... - oderwałam kawałek ucha. - ...da.
Walka później szybko się skończyła. Zadecydowało o tym złamanie kostki Naix'a przez Em'a. Stracił wtedy najważniejszą cechę potrzebną do walki z większą ilością osób - zwinność. Co prawda mógł dalej odskakiwać, ale sprawiało mu to ból i trudno było to znieść na dłuższą metę. Odsunęłam się od niego kawałek:
- Wolisz szybką czy wolną śmierć? - spytałam podnosząc lekko kącik ust.
- Nie... zgi... nę! - wydyszał.
- Wolisz określenie "zostaniesz zamordowany"? - szczerzyłam się.
- Nie... ja...
Nie dokończył. Demon mojego towarzysza zapragnął krwi, więc zanurzył kły w jego szyji, przegryzając tętnice. Nie miałam czasu cieszyć się z zwycieństwa, bo nie byłam pewna czy Em sobie poradzi z kontrolowaniem ciała. Podeszłam do niego i zaczęłam uspokajać, aż w zupełności się nie upewniłam co do jego stanu. Wtedy powiedziałam:
- Coś Ci obiecałam. - i stworzyłam portal.

< Em? Cóż mi powiesz? ;3 >

Od Chion'a

Po ceremonii znikłem. Nie lubiłem przebywać w tak dużym towarzystwie. Bałem się... Nie ich, ale siebie samego i tego co mogę zrobić. Wiedziałem gdzie jest moje legowisko. Sher zaraz po moim przybyciu pokazała mi je. Droga prowadziła przez polane przy Ciemnym Lesie. Przechodząc tamtędy zdaje się wilkowi, że ktoś wessał kolory i została tylko czerń pni i biel śniegu. Polubiłem to miejsce.


Następnego dnia po przebudzeniu zobaczyłem, że w jaskini nie jestem sam. Przy wejściu stała wadera niepewnie patrząca na mnie. Na sklepieniu pojawiły się już sople. Możliwe, że to przez nie nie weszła do środka. I słusznie. Nawet ja nie wiedziałem, kiedy mogą spaść na głowę, ale przynajmniej bym je powstrzymał.
- Cześć. - rzuciłem podnosząc się ze sterty jelenich skór, które robiły mi za legowisko. Wilczyca zawahała się, ale po chwili odzyskała pewność siebie i odezwała się miłym głosem.

<Odpisze ktoś?>

Odejście

Ze smutkiem oznajmiam, że Ekavir i Vixen odchodzą z watahy.
Cóż,

Ekavirze,



Vixen,  mamy nadzieję, że jeszcze do nas wrócicie!

Od Emergeda cd historii Shervany

- ...o tym, że tymi wilkami, cóż... jesteśmy my.
- Więc zlikwidujmy źródło zmartwień.
Prawie rzuciłaby się na Naixa, gdybym jej nie powstrzymał. Widziałem i czułem to samo co ona: inny Demon zbyt blisko, niedługo się przemienimy.
- Rozwiąż go.
- Po co? - warknęła Shervana, której oczy zaczęły już zalewać się Demoniczną krwią.
- Ta walka byłaby nie fair. Rozwiąż go.
Wadera wzruszyła ramionami mówiąc: "Jak chcesz". Rozwiązaliśmy Demona, który od razu rzucił się na Shervanę. Tego już nie wytrzymaliśmy i po chwili gryzły się trzy, gigantyczne wilki: czarno-zielony, czarno-niebieski i biały.
- Shervana... - mruknąłem, łamiąc kostkę Naixa ryczącego wściekle.
- Hm? - zamruczała, gryząc ucho przeciwnika.
- Obiecaj, że... AUĆ! Cholera... że... po tej... "miłej... przygodzie"... wrócimy do.... - zakląłem. - do watahy i do.... DOmu... bo muszę z To-bą poroz... HRRR! Wara od mojego gardła! ... Mawiać?!

<Shervana? No tak... XD>

poniedziałek, 6 stycznia 2014

Od Shervany cd historii Emergeda

- Co Ty mu zrobiłeś?! - krzyknęłam wściekła.
- Nie przerywaj to opowiem. - syknął.
Zdenerwowana, z impetem siadłam na zadku demonstrując mu, że czekam na jego opowieść. Uśmiechnął się:
- Pewna Wyrocznia stwierdziła kiedyś, że na świecie pojawi się ktoś, kto ma moc, która pozwoli mu władać wszystkimi światami. Że może to zrobić wilk, który urodził się w Jaskinii Zmarłych. Wszyscy zaczęli się od niej trzymać z daleka, strzec jej i wszystko, by do tego nie dopuścić. Jednak przepowiednia to przepowiednia - stało się. Moja matka czując niewyobrażalny ból, zabiła strażników i dostała się tam, kryjąc jednocześnie przed Aniołami. Po czym urodziła.
- Skąd wiesz, że to Ty, a nie ktoś inny? - odezwał się Emerged.
- Słuchaj dalej. Matka wychowywała mnie...
W tym momencie "wyłączyłam się". Starałam się skupić na więzach basiora i co z nimi zrobić. Stworzyłam malutką Kulę Ognia za jego plecami, tak, by nie dostrzegł tego Naix i spróbowałam je przepalić. Emerged spojrzał na mnie przerażony, ale po moim niedostrzegalnym skinięciu pyskiem, znów skupił się na Demonie jakby nigdy nic.
~ Ogień nie działa. ~ zagadałam do niego w myślach.
~ Ja też nic nie moge zrobić. Więzy blokują moją Magię.
Mam jeszcze jedną szansę. Ostatnią. Mogę wyczarować coś z innego wymiaru, co mogłby przeciąć jego "kajdany". Skupiłam się na nowej Mocy. Za basiorem pojawił się kwiatek.
- Cholera.- mruknęłam.
- Mówiłaś coś? - spytał Naix z krwiożerczym uśmiechem.
- Nie, nie. Słucham Twojej opowieści. - odpowiedziałam szybko, grając przerażoną.
- To dobrze. - powiedział, zadowolony z mojego "respektu" i wrócił do opowiadania.
Znów spróbowałam. Tym razem wyczarowałam coś podobnego do noża z zębkami i spróbowałam przeciąć nim łańcuchy. Udało się! Ostrożnie zdjęłam wszystkie po czym zwróciłam się do Emergeda:
~ Jesteś wolny. Atakujemy?
~ Z chęcią odegram się na nim. - posłał mi w myślach uśmiech.
I po kilku chwilach Naix leżał na ziemi spętany.
- O czym on gadał? - spytałam. - Zbyt się na tym nie skupiałam.
- Mówił coś o wilkach, które mogą mu przeszkodzić i...

< Emerged? Ja tam się zmieniłam, bo mi zdjęcie przestało działać XD >


Obserwatorzy