Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Od Ines. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Od Ines. Pokaż wszystkie posty

sobota, 4 kwietnia 2015

Od Ines cd historii Kill' a

- Ale... Jako to? Chcesz mnie zostawić? - wydukałam ledwo co. Nie mogłam w to uwierzyć. Czemu?
-P... - chciał coś powiedzieć Kill ale zaraz mu przerwałąm.
- Dobrze! Proszę bardzo! Leć sobie! Zostaw mnie tu - wybuchłam płaczem i od niechcenia stworzyłam portal. Byłam zła, nie wiedziałam co robię i dokąd prowadzi portal. Kail objął mnie skrzydłem i rzucił groźne spojrzenie Kill' owi, a ja wtuliłam się w futro brata płacząc. Kill stał i patrzył w portal. Widać było że nie jest przekonany i zbiera myśli. Wtedy z portalu ktoś wyskoczył. Nie wiedziałam co się dzieje. Spojrzałam na portal i z niedowierzaniem. Stał tam wielki czarny wilk. Miał czerwone znamiona i ślady krwi na futrze. Ale to nie była jego krew.. Jedno spojrzenie wystarczyło żebyśmy ja jak i Kail go poznali. Jedno spojrzenie wystarczyło żeby lęk przeszedł nas od stup do głów...

(po prawej -> czarny xD )

- Rakta - szepnęłam...


<Kill? I co teraz i co teraz xD Rakta przybył? Ale po co :o powodzenia ^^ PS sooooorcia że nie pisałam ale wataha ogółem jakoś tak upadła, jeszcze w tym roku pisze egzamin więc w ogóle ;-; ale znalazłam chwile, wena przybyła i mam nadzieje że czesciej bede znajdować takie chwile ;) >

czwartek, 25 grudnia 2014

Od Ines cd historii Kill' a

- Kill... O co ci znowu chodzi? - spytałam łagodnie
- O co? O to że nie będę wam przeszkadzał! Żyjcie sobie długo i szczęśliwie ja się stąd zmywam! - był bardzo zły... 
- Kill ja... 
- Nie musisz i się tłumaczyć! Dobrze wiem co się tu święci! Wyślij mnie do domu! - krzyknął. Nie rozumiałam o co mu chodzi... Był zły że pomagam Kail' owi? Czekaj, czekaj... Może to zazdrość... Cyzli że on myśli  że ja i Kail... I że my... O matko... 
- Kill... - zaczęłam ale przerwał mi Kail który nagle pojawił się przede mną. Najwidoczniej si e teleportował, ale po co? Czemu teraz? - Kail? Co ty tu robisz? nie powinieneś się teleportować w takim stanie...
- Martwiłem się - powiedział pełnym ulgi głosem. - Rozumiesz... Odkąd odeszłaś i nie mogę cię ochraniać, boję się o ciebie... O to że coś ci się stanie... A kiedy się rozdzieliliśmy nie mogłem nawet pomyśleć co by było gdyby Rakta cię znalazł.. 
- Kail... Nie ma tu Rakty... Nic mi nie grozi.. Chciałam tylko porozmawiać z Kill' em
- Tak i tego właśnie się obawiałem... - powiedział szeptem
- Jak to? Kail...
- Wiem, wiem ale skąd mam wiedzieć co mu chodzi po głowie?
- Daj spokój... - powiedziałam z irytacją - Nie wystarczy ci że ja mu ufam?!
- Masz rację... Przepraszam... - uśmiechnął się lekko Kail
- Możesz wreszcie stworzyć ten portal?! - krzyknął Kill
- Kill...
- Nie! Zrób w końcu ten portal i daj mi odejść! Nie chce więcej patrzeć na te wasze miłostki! Nie mogę!
- Ej... O co ci chodzi? - powiedział drwiącym głosem Kail. Widziałam że ta sytuacja sprawiała że chce się śmiać. Kail jest bardzo spostrzegawczy i szybko się wszystkiego domyśla. Dlatego też rozśmieszyła go ta sytuacja.
- Zamknij się! Mam tego dość! Żyjcie sobie szczęśliwie! Ja się stąd zmywam! - warknął Kill
- Kill... uspokój się! Nic nie rozumiesz...- również krzyknęłam, bo gdyby nie to nie dałby mi dojść do głosu.
- Wszystko doskonale rozumiem! Nie wiem czemu tak dziwnie na to reagujecie! Przecież widzę co się święci! - krzyknął jeszcze glośniej
- Kill! To jest mój brat!...


<Kill? I co teraz :P Taki tyci, tyci obrót sytuacji :P Spokojnie nie zrobiłam że są w dwóch innych światach ;) to byłoby mocno dziwne xD Po prostu musiałam zrobić takie zakończenie xD Tak to właśnie wyobrażałam sobie mój plan :P   >



poniedziałek, 8 grudnia 2014

Od Ines cd historii Kill' a

Opatrywałam Kail' a nie zważając zbytnio na otoczenie. Najpierw nosiłam tą wodę jak głupia a potem przypomniałam sobie o moich zdolnościach i stworzyłam "bicz" wodny idący od drzewa aż do mnie. Brałam zniego potrzebną mi wodę i czyściłam trochę zaropiałą ranę. Stworzyłam dookoła swoich łap wodną otoczkę która rozbłysła błękitnym światłem i przyłożyłam ją do rany.
- Sssss... - jęknął cicho  bólu
- Przepraszam, zaraz będzie lepiej - powiedziałam łagodnie. Wtem podeszłą do mnie Margaret.
- Zaopiekuję się nim, a ty idź za tym kretynem bo jeszcze się zgubi - powiedziała żartobliwie ale ja nie wiedziałam o co chodzi
- Co? - spytałam nic nie ogarniając.
- No Kill... Coś sobie umyślił i poszedł...
- Co?! - powiedziałam zaskoczona - Jak to?! Czemu?! Czy on do reszty oszalał?!
- Na to wygląda... - powiedziała Margaret.
- Lepiej znajdź go szybko... Zaraz ranek. - Dodał Kail. - Ale nie ma opcji żebyś szła sama! Ide z tobą - powiedział i starał się wstać ale rana odmówiła posłuszeństwa.
- Kail! Nie ma takiej opcji! Siedź tu, a Margaret się tobą zaopiekuje. Nic mi nie będzie - przytuliłam go. Zamieniłam z nimi kilka zdań odnośnie tego gdzie się spotkamy. Kail powiedział mi gdzie jest Kill a ja od razu ruszyłam żeby go znaleźć. Po kilku minutach byłam na polance na której lezał znajomy basior
- Kill! - krzyknęłam i podbiegłam do niego - Czyś ty zdurniał?! Nie znasz tych terenów! Co ty sobie myślisz?! Musisz zawsze mnie tak straszyć?! O co tym razem chodzi?! Stało się coś! Mógłbyś przynajmniej powiedzieć gdzie idziesz... - popatrzyłam na basiora. Jego wyraz twarzy mówił jedno... nie był za bardzo zadowolony... - Co się stało? - spytałam już spokojniej...

<Kill? I co teraz? xD >

wtorek, 2 grudnia 2014

Od Ines cd historii Kill' a

- Słyszeliście to?! To oni!! - powiedziałam stawiając uszy dęba
- Ines... Słonko... To tylko jakaś lawina gdzieś w górach - powiedziała Margaret miło - Chodźmy stąd..
- Nie! To oni! Są tutaj! Nie widzicie?! - poczułam że czyjaś łapa ostrożnie spoczywa na moim ramieniu. Usłyszałam spokojny i kojący głos Margaret dochodzący zza moich pleców.
- Musimy już iść Ines... Nic tu po nas...
- Nie... - mruknęłam pod nosem, a łzy zaczęły spływać mi po policzkach strumieniami.
- Ines... Chodźmy już.. Nic tu nie zdziałamy... - powiedział spokojnie właściciel łapy położonej na moim ramieniu czyli Kill. Wiem że i on i Margaret nie dadzą mi spokoju więc postanowiłam nie stawiać zbyt dużych oporów... Może nir umiem pogodzić się z najgorszym? Ale ja czuje że oni tu są... Po prostu czuje... Odwróciłam się i stanęłam pomiędzy nimi. Zaczęliśmy powoli wlec się nie wiadomo gdzie... Przed siebie. Nagle zabrzmiał ponowny huk ale tym razem cichy. W ułamek sekundy podniosłam łeb jak i uszy.
- Słyszeliście?! - zatrzymałam się aby posłuchać.
- In... - zaczął Kill
- Ci, ci , ci  - uciszyłam go
- Ines!  - powiedziała łagodnie Margaret. Ziemia się zatrzęsła wydając przy tym wielki huk.Chwile staliśmy bez ruchu szukając przyczyny wstrząsów.
- Ines?! - Rozbrzmiał znany mi głos. Odwróciłam się w stronę jego źródła i ujrzałam otrzepującego się z ziemi Kail' a
- Kail - krzyknęłam ze łzami w oczach i rzuciłam się pędem w stronę basiora. On również zmierzał ku mnie, ale jakby utykając.... Mimo to rzuciliśmy się na siebie i przytuliliśmy mocno - Kail... Nie mogę w to uwierzyć - powiedziałam chowając łeb w jego sierści. - Myślałam że...
- Ciiii... - uciszył mnie basior. - No już maleńka... Wszystko już dobrze... Nic się nie stało... - Teraz byłam pewna że tylko jego głos był w stanie mnie uspokoić. Co prawda ciągle płakałam ale to nie była rozpacz... Tylko szczęście. - Co ty tu robisz księżniczko? - zapytał kiedy łzy przestały aż tak obficie spływać po mojeje twarzy.
- Słyszałam że masz kłopoty, że były jakieś bunty... Co się stało?!
- Nic poważnego... Całę szczęście nikomu nic się nie stało...
- Jak to? To gdzie są wszyscy?
- Chodź... Pokarzę ci - uśmiechnął się. W tym momencie przypomniałam sobie o moich towarzyszach. Skinęłam na nich głową i zasugerowałam gestem aby Kail spojrzał w ich stronę. Bardzo się ucieszył gdy zobaczył swoją przyjaciółkę z dzieciństwa- Margaret. Był jednak zdezorientowany gdy zobaczył Kill' a ale postanowił powitać Margaret, która w mgnieniu oka znalazła się koło nas.
- Kail! - powiedziała radośnie i przytuliła go przyjacielsko. Kill wlekł się trochę zagubiony.
- Chyba mnie pamiętasz co? - zapytała żartobliwie
- A jak można cię zapomnieć Marg? - zaśmiał się i skierował wzrok na Kill' a. - A to twój... chłopak?- zaniepokoił się i nie był najszczęśliwszy. Zwrócił to pytanie do mnie oczywiście.
- Nie... Ja i... Kill... Przyjaźnimy się - powiedziałam trochę zakłopotana. Nie wiem w sumie czemu tak jakoś po prostu...
- To dobrze! - powiedział basior radośnie. - Jestem Kail! - uśmiechnął się półgębkiem do Kill' a
- Kill - powiedział trochę zdezorientowany.
- No dobra... To chodźcie... Oprowadzę was!
- E... Kail... Ale... Tu nic nie ma - powiedziała Margaret nie pewnie. Chyba stwierdziła że biedak po tym wszystkim ześwirował...
- Zdziwisz się - powiedział i zaśmiał się. - Chodźcie! - powiedział i zrobił kilka kroków do przodu. No niestety nic nam nie pokazał bo padł jak długi na ziemię.
- Kail! - krzyknęłam. Totalnie nie wiedziałam  o co chodzi. Przecież zachowywał się normalnie i tak nagle padł na ziemię?! Łzy znowu zaczęły mi spływać po policzkach. Rzuciłam się w stronę basiora. - Kail! Co sie stało?! - potrząsnęłam nim delikatnie. Przewaliłam potężnego basiora na brzuch i wtedy to zobaczyłam! Przyczynę upadku i wcześniejszych zaburzeń w chodzeniu. Kail miał gigantyczną dziurę na żebrach. Sprytnie ukrył ją pod skrzydłem. Nigdy nie lubił mówić o swoich dolegliwościach itp. Ale żeby urkyć coś takiego?!
- Kail! Czyś ty oszalał?! - powiedziałam na widok rany - Co się stało! - basior chyba się obudził bo jednym szybkim ruchem schował ranę pod skrzydłem - Co ty robisz?! - warknęłam cicho - Czemu mi tego nie pokazałeś?! Mogę ci pomóc! - krzyczałam ze łzami w oczach.
- Hej Ines...  Spójrz na mnie... No spójrz... - powiedział spokojnie, a ja wykonałam jego polecenie - Nic mi nie jest... To tylko draśnięcie
- Zawsze tak mówisz! Podnieś to skrzydło! Czemu nie pokazałeś wcześniej!
- Bo nie chciałem cię denerwować... Poza tym nie ma tu wody... Nic nie zdziałasz... - mówił spokojnie
- Coś wymyślę! To może być zakażenie!
- Nic mi nie będzie... Spokojnie... Pomogą mi...
- Kail! To jest totalne pustkowie! Daj mi sobie pomóc! Nie ma tu nikogo prócz nas!
- Ines! Spójrz na mnie... Spokojnie... Oddychaj - jak zwykle mimo że jemu coś dolega to on uspokaja mnie. - Nie martw się... Jeśli chcesz mi pomóc rób to co mówię... Dobrze?
- Dobrze - powiedziałam i uspokoiłam się trochę. Nie wiem jak on to robi ale zawsze mnie uspokaja.
- Widzisz tamto drzewo jakieś 10m dalej? Zapukaj w nie 3 razy po 2 uderzenia...
- Ale co nam to da?
- Zobaczysz... Nie zadawaj za dużo pytań malutka...

<Kill? Troszkę siem rozpisałam xD i co... jakieś przejście tam być? Nie wiem xD Kmiń ;) Tylko nie rób z Kail' a jakiegoś mega popaprańca co nie wie co mówi xDD I jak ci sie podoba tak wgl... pan Kail xD >

niedziela, 9 listopada 2014

Od Ines cd historii Kill' a

Szkoda że Kill ma lęk wysokości bo to całkiem fajna zabawa takie skakanie po wysepkach no ale cóż..
- To tutaj... - Wskazałam największe drzewo w lesie. - To największe i najstarsze drzewo w tym lesie. - drzewo było naprawdę ogromne... Jego obwód liczył jakieś 20m a wysokość nie całe 100m! - To tu mamy spotkać się z Margaret - uśmiechnęłam się. Znalazłam wygodne miejsce u stup drzewa i zaprosiłam bliże basiora gestem. Położył się kolo mnie. Leżeliśmy tak przez chwilę i humor nagle mi się popsuł...  Zwróciłam wzrok ku ziemi.
- Kill? A jeśli coś mu się stało? Jeśli on... - wolałam nie kończyć. Popatrzyłam na basiora ze łzami w oczach... - Kill... Ja nie mogę bez niego  żyć... Świadomość że on... Że coś mu się stało mnie pogrąży... Musimy go ratować!
- Ines... Nic mu nie będzie... Nie martw się, wszystko będzie dobre - uśmiechnął się do mnie delikatnie.  Powiedział to tak miło i spokojnie że jakaś cześć mnie mu uwierzyła. Uwierzyłam mu i byłam spokojniejsza.  Leżeliśmy tak jeszcze jakiś czas. Rozmyślałam o tym co zrobimy jak juz tam dotrzemy... Jak mu pomożemy? Moje rozmyślenia nie trwały jednak zbyt długo bo zaraz dołączyła do nas Margaret
- Margaret! - kiedy tylko ją zobaczyłam zerwałam się na równe nogi. - Ruszamy! - Bez zastanowienia stworzyłam portal i wskoczyłam w niego. Moi towarzysze nie długo później stali kolo mnie. Nie mogłam w to uwierzyć...  Wszystko było zniszczone... Z gruz budowli dalej wylatywał dym. Nigdzie nie było widać żywej duszy. To miejsce... Niegdyś tryskało pozytywną energią... Było wspaniałe... A teraz? Nic nie zostało...
- Kail... - szepnęłam cicho. Żal rozrywał mi serce... Nie mogłam w to uwierzyć - Nie, nie, nie... - mówiłam szeptem, a łzy spływały mi po policzkach
- Ines... Tak mi przykro... - przytuliła mnie Margaret. Ona też płakała... Znała Kail' a i wiedziała jaka to wspaniała osoba i ile dla mnie znaczy - Chodźmy z tąd... Nie ma c... - zaczęła Margaret ale ja nie dałam jej skończyć.
- Oni tu są - szepnęłam przez łzy
- Co?! - spytała wadera nie za bardzo rozumiejąc
- Oni tu są! - krzyknęłam wyrywając się z jej objęć.- Są tu! Czuje to! - Łzy zalewały mi twarz...
- Ines... Kochanie... Spokojnie - zaczęła uspokajać mnie Margaret, ale ja wiedziałam swoje. - To nie możliwe... Musisz da...
- Nie!! Oni tu są! Kail! Oni tu są!! - krzyczałam bez opamiętania
- Ines... Musisz dać im odejść... Nic już na to nie poradzisz... Na śmierć nie ma siły!
- Nie!! Oni żyją! KAIL!!! - krzyczałam na cały głos - KAIL!!...

<Kill?? Ines ześwirowała :P A może nie xDD hmmm... ;) >

czwartek, 23 października 2014

Od Ines cd historii Kill' a

- No jak to? Idziemy do Latających Lasów - uśmiechnęłam się - przecież tam mieliśmy spotkać sie z Margaret
- A to nie tu? - powiedział zdezorientowany
- A gdzie masz tu lasy?
- No wiesz... W tym świecie... - zatrzymał się na chwilę - nic nie jest takie jakim się wydaje... - dokończył i uśmiechnął się delikatnie.
- No to akurat nie... To dosłownie latające lasy - wskazałam łąpą w górę i popatrzyłam tam. Basior zrobił to samo. Wysoko nad naszymi głowami znajdowały się unoszące się w powietrzu małe "wysepki" na których były drzewa. Wyglądało to mniej więcej tak:

Tylko widzieliśmy to od dołu.
- Ale... Jak się tam dostać? - zapytał Kill
- Za dużo pytań zadajesz... Wiesz? - powiedziałam żartobliwie i pobiegłam na łąkę - No chodź krzyknęłam. Zatrzymałam się mniej więcej na środku łąki - Tu najłatwiej się wybić - uśmiechnęłam się
- Co? Ale...
- Po prostu rób to co ja - uciszyłam basiora. Odbiłam się od ziemi najmocniej jak potrafiłam. Wybiłam się na kilka metrów po czym spadłam " zanurzając się w ziemi" co wybiło znowu basiora w górę.
- Co to jest?! - krzyknął basior spadając na brzuch i zatapiając się w ziemi.
- Wielka trampolina - zaśmiałam się - Skacz! Musimy się wybić jak najwyżej żeby się tam dostać!

<Kill? Wielka łąkowa trampolina :3 Jej!! *.* też tak chce :D PS sorka że tak długo ale chora byłąm i weny nie miałam ;) >

środa, 8 października 2014

Od Ines cd historii Kill' a

- PLan jest taki...- zaczęłam Margaret - włazicie do tego - wskazała łapą śmietnik stojący w rogu - a ja przewożę was w nim aż do otworu śmietnikowego. Wyrzucam "zawartość" kosza i jakby nigdy nic odchodzę... Jak tylko was wyrzucę spadniecie przez kilka piąter ale spokojnie to jest po jakimś tam kontem więc nie powinniście się zabić... Tak czy siak, zaraz jak tylko wylądujecie w głównym śmietniku lecicie do... - spojrzała na mnie porozumiewawczo - Pamiętasz?
- Chyba tak... - odpowiedziałam z uśmiechem
- Latające lasy - powiedziałyśmy chórkiem
- A więc tam się spotkamy - powiedziała zadowolona
- Genialny plan! A ty co o tym sądzisz Kill - spytałam basiora
- myślę że to nie najgorszy pomysł
- A więc postanowione! - powiedziała Margaret - a teraz włazić do śmietnika! - Cała akcja przebiegła według planu i zanim się spostrzegliśmy byliśmy już z Kill' em po drugiej stronie ogrodzenia.
- Ruszamy! - warknęłam cicho i pognałam w głąb lasu. Biegliśmy tak przez jakieś 15min po czym stanęłam przed wielką skalą. - Jesteśmy - uśmiechnęłam się
- To znaczy gdzie? - zapytał wyraźnie zdezorientowany basior. Zrobiłam kilka kroków w tył
- Za mną - powiedziałam rzucając się pędem w skałę. Wbiegłam w nią i znalazłam się po drugiej stronie. czekałam aż basior zrobi to co ja. Najwidoczniej nie był przekonany do wbiegania w skałę ale po kilku sekundach znalazł się obok mni
- Co to było? - zapytał lekko zszokowany
- Zasłona- uśmiechnęłam się - Jak byłyśmy małe razem z Margaret stworzyłyśmy tę barierę... Żeby nikt nie znalazł naszego miejsca. - Rozejrzałam się - Pięknie tu prawda? - spytałam. Byliśmy w ....


<Kill? I co? gdzie byliśmy? >



sobota, 4 października 2014

Od Ines cd historii Kill' a

Nie rozumiałam czemu Kill nie chciał żebym jechała... No dobra, martwi się o mnie ale wie że Kail jest dla mnie bardzo ważny. Mimo wszystko muszę tam ruszać...
- To co... Jak się stąd wydostaniemy?
- Mam pewien pomysł... Chyba jedynym wyjściem nie obstawionym przez straż jest śmietnik...
- Margaret! To genialne!
- No dobra... A co z nim? - spojrzałyśmy pytająco na Kill' a - Idziesz? Czy wolisz zostać tu jako niewolnik?

<Kill? To co idziesz na spotkanie z Kail' em? xDD >

środa, 3 września 2014

Od Ines cd historii Kill' a

- Czyli lubisz jak się smucę? - zapytałam z lekkim chichotem
- E... no nie... Nie to miałem  na myśli - odpowiedział trochę zakłopotany
- Przecież wiem - zaśmiałam się. Leżeliśmy tak jeszcze chwilę w milczeniu. Wtem usłyszałam jakieś szumy.. Jakby ktoś biegł po korytarzu. Nagle do pokoju wpadła zadyszana Margaret
- Naibi... - wydusiła z siebie dysząc
- Co Naibi?! - zerwałam się na równe nogi zaniepokojona, a Kill chyba nie rozumiał o co chodzi
-  Na Naibi wybuchła wojna...- Zaczęła Margaret a ja z przerażeniem słuchałam jej wyjaśnień - Żądny władzy dowódca zaczął bunt przeciwko... własdcy
- Kail! - krzyknęłam
- On... - kontynuowałą Margaret ale jej przerwałam
- Czy... -zaniepokoiłam się jeszcze bardziej
-  Nie wiem... - nie mogłam uwierzyć. Skuliłam się powoli w małą kuleczkę, a kilka łez spłynęło mi po policzku. - Nie... - wyjąkałam cicho przez łzy. Margaret podeszła do mnie i podniosła łapką mój zapłakany łepek
- Ines... Nie smuć się... Przecież wszystko gra... Nic mu nie będzie... - Pocieszyła mnie. Ona ma racje... Kail jest silny, nic mu nie jest, ale na pewno... Zerwałąm się na równie nogi
- Ruszamy! - krzyknęłam, a moi towarzysze popatrzyli się na mnie z zapytaniem
- Gdzie? - spytała Margaret
- Do Naibi!
- Ines to szaleństwo! Tam trwa wojna poza tym jak masz zamiar się stąd wydostać?! - krzyknęłam Margaret.
- Eee... A co się tak właściwie dzieje? - zapytał zdezorientowany Kill a ja przypomniałam sobię że on nic na ten temat nie wie...
- Ach Kill... Już ci wszytsko tłumaczę... Na Naibi, jednej z planet w tym wszechświecie, wybuchła wojna  a raczej bunt przeciwko... Kailowi. On jest... bardzo bliską mi osobą i musimy mu pomóc. To król Naibi...

<Kill? Soooorka że tak dlugo siem nie odzywałam ale nie miałam dostępu do kompka przez 2/3 wakacji xD A tak wgl... robi się dziwnie xD Kill zdezorientowany ;) >

piątek, 4 lipca 2014

Od Ines cd historii Kill' a

- Rozumiem... - powiedziałam cicho patrząc w okno.  Naprawdę go rozumiałam. Przypominanie sobię mojej przyszłości sprawia mi wielki ból. Nie pomyślałam o tym że Kill równiez miał ciężko i nie chce mi o tym opowiedzieć. - Przepraszam - powiedziałam cicho. Zrobiło mi sie głupio - Nie powinnam o to pytać... Przepraszam cie - popatrzyłam na basiora ze smutną  minką...

<Kill? Ines pseplasa... ale... cemu nie opowiesz :c ciekawa jestem xD >

środa, 2 lipca 2014

Od Ines cd historii Kill' a

- Chyba miałeś mnie tak nie nazywać - zrobiłam obrażoną minkę i lekko szturchnęłam basiora. Rozejrzałam się po pokoju zastanawiając się nad jakimś tematem do rozmowy. Połozyłam się równolegle do basiora. - A jak było stobą?
- A o co pytasz - zaśmiał się Kill
- O twoje dzieciństwo...

<Kill? No już już! opowiadaj :3 >

poniedziałek, 30 czerwca 2014

Od Ines cd historii Kill' a

Wtuliłam się mocno w basiora i ukryłam zapłakany łepek w jego sierści. - Okej - mruknęłam smutno. Wiedziałam że powinnam odsunąć się od basiora a nie przytulać do niego ale... kiedy wtulałam się w jego futerko czułam się jakby wszystkie problemy, które męczą mnie całe życie, nagle odeszły a na ich miejscu pojawił się spokój i ciepło. Leżeliśmy tak jakiś czas. Poczułam że jest juz w porządku i w sumie mogę przestać się w niego wtulać... mimo to leżeliśmy jeszcze chwilę aż w końcu odsunęłam pyszczek od jego ciepłego futerka i spojrzałam mu w oczy.
- Już w porządku? - spytał basior spokojnie i cicho, uśmiechając się do mnie.
- Chyba tak - odszeptałam i odwzajemniłam uśmiech. Nasze pyszczki dzielił odstęp zaledwie kilku centymetrów.
- Chcesz mi o tym opowiedzieć?
Chciałam zaprzeczyć ale tak jakoś sam wyszedł ze mnie potwierdzający pomruk.
- Jak już wiesz wychowywałam sie na tym zamku razem z Margret i... Raktą. Wszystko robiliśmy razem... bawiliśmy się, uczyliśmy się polować, chodziliśmy razem na lekcje historii, kultury itp. Byliśmy... przyjaciółmi... najlepszymi przyjaciółmi...
Kill zrobił wielkie oczy chyba nie za bardzo mógł w to uwierzyć.
- Jak to? A on nie jest zły?
- Jest... Ale kiedyś taki nie był... Był dobry, pomocny, współczujący...
- To co sie stało? - spytał wyraźnie zaciekawiony basior
- Opętał go zły duch... Duch który towarzyszył wszystkim będącym częścią Noawy... 
- O co w tym wszystkim chodzi?
- Dawno, dawno temu dwa duchy które bardzo się kochały: Noawa i Loawa (od których imion wzięły się nazwy słońca i księżyców na tej planecie... z resztą nie bez powodu...) stworzyły ten świat jako swój dom. Działały wspólnie dając życie wielu gatunkom zwierząt w tym również wilkom. Kiedy duchy zakończyły swą pracę postanowiły przyjąć postać stworzenia tak bardzo im się podobającego : wilka. Żyły na planecie przez wiele wiele lat nadzorując wszystko i utrzymując harmonię. Jednak co dobre szybko się kończy. Nastały mroczne dni. Zły duch: Szimero pragnął posiąść moce należące do Noawy i Loawy. Duch wstąpił w wilcze ciało Noawy opętując go.  Noawa i Szimero stali się jednością. Mimo dobroci Noawy wygrał Szimero, który wyglądając jak Noawa podszedł Loawę. Kiedy ta zaszła w ciąże i urodziła maluchy Szimero zabił ją by przejąć jej moce. Nie udało mu się to bo kiedy Loawa umarła zmieniła się w księżyc. Drugi księżyc naszej planety. Szimero nie wiedział, że przy tworzeniu świata Noawa i Loawa stworzyli księżyc i słońce. To one były częściami ich mocy... Przed śmiercią Loawa wiedząc że Szimero opętał Noawe przekazała część swoich mocy małej wilczej córeczce, za to synkowi przekazała część z mocy słońca by pozostała w nim część Noawy. Szimero był tak wściekły czynem Loawy że ukrył się w księżycu zabierając jego część mocy. Chciał dać nauczkę całemu światu przez co codziennie sprawia że światło słońca przyciąga potwory i zmienia je w dzikie bestie. Od tamtej pory w naszej rodzinie z pokolenia na pokolenie przechodzą moce Noawy i Loawy, a zły duch chce je posiąść... Tak głosi legenda...

<Kill? Ale legendę walnęłam xd Taka posrana ;) >

sobota, 28 czerwca 2014

Od Ines cd historii Kill' a

- Po pierwsze... On ma na imię Rakta i to mój brat... A po drugie to wszystko jest bardziej skomplikowane niż myślisz! - powiedziałam wyraźnie zirytowana. - Po prostu... Całe moje życie jest... - urwałam n chwile i popatrzyłam w okno - a raczej było - posmutniałam - skomplikowane... Już od najmłodszych lat było wiadomo że ja i Rakta.... będziemy musieli walczyć o moc. Ale gdyby on nie był... to znaczy... nie stał się zły to oddałabym mu tą moc! Gdyby nie wstąpił na złą drogę! Czemu go nie powstrzymałam?! Czemu mu nie pomogłam?! - wybuchłam i położyłam się na podłogę i ukryłam łepek w łapach by ukryć łzy płynące mi pyszczku...

<Kill? Nie czaje... czemu zły? xD >

czwartek, 26 czerwca 2014

Od Ines cd historii Kill' a

Popatrzyłam na niego gniewnie
- mówiłam juz że masz mnie tak nie nazywać - Kill tylko się zaśmiał. Zwróciłam się do Margret - to co będzie z nami w tym czasie?
- Zostaw to mnie! - pusciła do mnie oczko Margaret i wybiegła z pokoju. Zostałam sam na sam z Kill' em...

<Kill? Ona nbadal nie lubi być twoim kotełckiem xD>

Od Ines cd historii Kill' a

Lekko odtrąciłam jego łapkę i zrobiłam obrażoną minkę
- Aaau... - zaśmiał się basior
- Nie nazywaj mnie tak... Z resztą umiem o siebie zadbać w przeciwieństwie do ciebie - burknęłam - no dobra musimy mieć plan.... Jakieś propozycje?
- O o o! Ja wiem! - krzyknął Kill, a my popatrzyłyśmy na niego z lekkim niedowierzeniem
- No proszę... Słuchamy - Zaśmiała się Margaret
- Przebierzmy się za ninje i zaatakujmy ich z zaskoczenia!- popatrzyłyśmy na niego jak na debila
- Po pierwsze... Skąd weźmiesz kostium ninja! A po drugie... myślisz że jak się przebierzesz za ninja to od razu załatwisz cały zamek potworów!! - odparła Margaret
- Noo.. nie - powiedział Kill śmiejąc się
- Ee... Może tak jakieś bardziej realne pomysły? - powiedziałm patrząc na Margaret
- No... może poczekamy do nocy Loanil... Wtedy twoja moc będzie ogromna i przejmiesz zamek... - powiedziała Margaret
- To nie jest głupia myśl... Czyli co stary plan dalej aktualny?
- Ej... A tak w ogóle to co to za noc? O co chodzi? - odezwał się Kill
- No tak... Zapomniałam że jesteś nie tutejszy - zaśmiała się Margaret
- Dobra... Wytłumaczę ci - uśmiechnęłam się do basiora - Ja jestem częścią Loawy która ty symbolizuje dobro, a mój brat Rakta jest częścią Noawy symbolizującej zło. Nocą a szczególnie podczas pełni moja moc jest silniejsza a Rakty podczas dnia a najbardziej przy wschodzie słońca. W noc Loanil oba księżyce tej planety są w pełni co daje mi dwa razy większa moc niż podczas normalnej pełni. Rozumiesz już?

<Kill? Nie xd Ona nie lubi być twoim koteckiem ;) >

środa, 25 czerwca 2014

Od Ines cd historii Kill' a

- Kill! - krzyknęłam i już chciałam rzucić mu sie na szyję ale się powstrzymałam.
- C-co się stało - zapytał cicho
- Nie było z tobą najlepiej ale już jest w porządku. Nie martw się. Wszystko będzie dobrze - powiedziałam łagodnie, spokojnie i z uśmiechem na mordce. Chciałam żeby się uspokoił.
Do pokoju weszła pani doktor
- Widzę że Kill się przebudził - powiedziała wyraźnie zadowolona - mogła byś opuścić to pomieszczenie - zwróciła się do mnie mniej radośnie. Popatrzyłam na nią niezadowolonym wzrokiem a jej chyba przypomniało się kto mnie tu przysłał - Ahh... To znaczy czy mogłabyś usiąść na ławce z boku?
- Oczywiście - wykonałam prośbę, a doktor zerknęła na kartkę wiszącą na łóżku Kill' a, podeszła do basiora i odsunęła pościel by zobaczyć ranę. Zrobiła wielki oczy jakby zobaczyła ducha
- Co się stało z tą raną?!- powiedziała wyraźnie zaskoczona. - Jeszcze wczoraj wieczorem nie wiedziałam czy nie będzie konieczne usuwanie bąbli operacyjnie i zszywanie rany a rano co widzę?! Bąble zniknęły a rana jest w znacznie lepszym stanie! - wręcz krzyknęła z zaskoczenia - Co tu się stało?! - zwróciła się do mnie, a ja nie za bardzo wiedziałam co odpowiedzieć. Zerknęłam na Kill' a który najwidoczniej również nie wiedział co się stało. Dobrze że nie pamięta.
- No... Nie wiem... Całą noc spałam tak samo jak Kill - odparłam mało przekonana tym co mówię bo wymyśliłam to na boku.
- Aha.. W takim razie dokonał się tu jakiś cud - powiedziała z entuzjazmem po czym groźnie na mnie spojrzała. Chyba wie że nie mówię jej całej prawdy. - No dobrze... Zostawie was samych. -  wyszła z pokoju, a ja zbliżyłam się do łóżka Kill' a
- Jak się czujesz? - spytałam
- Nawet dobrze... Ale... Musimy stąd uciekać, a poza tym czemu tu jesteś... to znaczy... czemu pozwolili ci opuścić klatkę?
- No dobrze... Chyba należą ci się wyjaśnienia... - w tym samym momencie do pokoju weszła Margaret
- Przez kolejne pół godziny kamery na tym poziomie nie będą aktywne... Mamy trochę czasu aby... - urwała Margaret i podeszła do mnie - Mówimy mu? - szepnęła mi na ucho
- Tak - również szepnęłam. - Więc... Zacznijmy od początku... Jako szczenię wychowywałam się w tym świecie razem z Raktą i... - zawiesiłam się ale mimo wszystko dokończyłam - Margaret - powiedziałam pewnie i siadłam obok wadery - My jesteśmy... - znowu się zawiesiłam... Nie myślałam że to będzie takie trudne... - Przyjaciółkami... Przyjaźnimy się od najmłodszych lat - Kill zrobił wielkie oczy
- Ale jak to - zapytał zszokowany - ona... mnie... i chciała mnie zabić i ...
- Wytłumaczmy coś sobie... -powiedziała Margaret i podeszła do Kill' a - Po pierwsze... NIGDY się w tobie nie zakochałam
- Ale... wtedy w komnacie i w ogóle - chyba nie za bardzo wiedział o co chodzi
- Chodzi ci o tamto? Słuchaj już od samego początku wiedziałam że kręcisz... A tak właściwie to jesteś fatalny nawet w zmyślaniu... Powiedziałeś mi że ty i Ines wychowywaliście się razem i że to twoja przyszywana siostra... Nie wpadłeś może na to że skoro Ines się tu urodziła i tu mieszkała jako KSIĘŻNICZKA to ja mogę wiedzieć co nieco o jej dzieciństwie... W końcu z księżyca się nie urwałam... Wracając do tamtego... Ines to moja przyjaciółka i chciałam sprawdzić jak wielkim draniem jesteś... Oczywiście gdybyś się zgodził zapewne dostałbyś ode mnie z plaskacza....
Po drugie... Uważasz że ja nie wiem o tym iż wszelkie tortury nie robią na tobie wrażenia?! Od samego początku chciałam was tu tylko przechować w takim sensie że nie poddawałabym was torturą, nie kazałabym pracować itd. Ale oczywiście genialny buntownik Kill musiał zrobić aferę i zacząć świrować... Nie mogłam ci tego puścić płazem bo od razu zorientowaliby się że coś jest nie tak, więc zadałam takie tortury początkowe aby już na starcie uszkodzono ci pewien nerw przez co nie czujesz bólu... To było konieczne bo nie należysz do spokojnych osobników i spodziewałam się innych głupot z twojej strony.
Po trzecie... Nie miałam zamiary cię zabijać! Nie wiem skąd ci to do głowy przyszło... Musiałam trochę na ciebie pokrzyczeć....
Po czwarte... Ciągnęłam tak długo tą miłosna gierkę bo początkowy plan był taki by nic ci nie mówić ale... Inaczej mógłbyś przegiąć więc postanowiłyśmy ci powiedzieć...
Po piąte i ostatnie... Jeśli jeszcze raz będziesz nawiązywał do tego że jestem cytuję " samotną i zdesperowaną sadystką" to wiedz że nie zawsze byłam samotna i moi bliscy zginęli przez... -nie dokończyła- a widok jak ktoś cierpi może i mnie nie obrzydza ale nie jest szczególnie przyjemny... Nigdy więcej nie przypominaj mi o moich bliskich! Jasne?! - krzyknęła zdenerwowana i usiadła znów obok mnie.
- kontynuuj Ines... - zwróciła się do mnie smętnie
- Okej... Odkąd Rakta zasiadł na tronie Margaret udaje jego sprzymierzeńca by informować mnie o jego planach, posunięciach itd. Pod nieobecność Rakty, Margaret przejeła władzę na zamku ale orki i inne stwory zostały wierne Rakcie przez co słuchały tylk niektorych poleceń Margaret, ale ją sanują. Kiedy przybyliśmy na zamek szybko nas pojmano ponieważ wszyscy wiedzą kim jestem i że Rakta musi mnie zabić jednak nikt nie wie dlaczego. Początkowo mieliśmy zostać przeniesieni do wschodniego skrzydła zamku. To tam się wychowywałam i nikt nie ma prawa tam wchodzić dlatego to świetne miejsce na ukrycie się ale wtedy ty zacząłeś się buntować i nie moglismy sie tam przenieść ... Plan był taki by przechować nas tutaj aż do nocy Loanil. Wtedy moja moc osiągnie zenit i będziemy mogli przejąć zamek...

<Kill? Sorka że musiałeś tyle czekaj ale to całe zawieszenie watahy i wgl... Tak czy inaczej opo jest xD trochę długie ale jest>

czwartek, 1 maja 2014

Od Ines cd historii Kill' a

Leżałam w pomieszczenio - klatce ponieważ jakiś tydzień temu stwierdzono że nie jestem taka groźna na jaką wyglądałam na początku w związku z czym z klatki przeniesiono mnie do pokoju. Był całkiem sobię... Dość spory, biały pod ścianą było łóżko, poidełko, mały stoliczek. Jakby jeszcze nie było krat w oknach i drzwi zamykanych na milion spustów to mogłabym tu zamieszkać. Ale mniejsza o pokój... mam teraz ważniejsze zmartwienie... Od tygodnia nie wiem co się dzieje z Kill' em. Wiem tylko że miał te całe tortury ale nic poza tym... Zginął tam? Cos poważnego mu się stało? Bardzo cierpi? Takie pytania łaziły mi po głowie a ja nie mogłam na nie odpowiedzieć. Rozmyślałam tak przez kilka godzin po czym jakoś udało mi się zasnąć.

***

- Ines, Ines! - wołał i potrząsał mną ktoś najwyraźniej bardzo zdenerwowany. Nie chciałam otwierać oczu ale uświadomiłam sobie że to może być coś poważnego
- Taak? - lekko uchyliłam powieki i zobaczyłam stojącą nade mną Margaret - Coś się stało - mówiłam śpiącym głosem i dalej nie podnosiłam się z łóżka.
- Kill..
- Co z nim? - zerwałam się na równe nogi
- Nie jest najlepiej... Kill ma zakażenie... i to poważne -powiedziała przybitym głosem
- Co?! - wystraszyłam się - Ale jak to?! Mówiłaś że nic mu nie będzie! Że wiesz co robisz! - zaczęłam krzyczeć na waderę
- Uspokój się! Ma je już od tygodnia... Nic nie wiedziałam bo ciągle leżał w jednym miejscu i ewentualnie szedł coś zjeść lub się napić. Nikt nic nie zauważył. Strażnicy mówią że trochę zgnilizną śmierdziało ale myśleli że się zesr... To znaczy załatwił... Nikt nie podejrzewał że to poważne zakażenie... Po paru dniach w ogóle przestał się przemieszczać i tylko leżał tyłem do strażników a kiedy oni weszli by zobaczyc czy w szystko w porządku i obrócili Kill' a zauważyli potworną ranę na łapie... Od razu zabrano go zamkowego szpitala niestety dalej jest nie przytomny...
- Gdzie on jest?! Chce mówić z lekarzem! Zaprowadź mnie tam! - krzyknęłam a wadera najwyraźniej zrozumiała że nic nie zdoła zrobić by mnie zatrzymać więc po dobroci zaprowadziła mnie do lekarza Kill' a.
- Mogę zobaczyć Kill' a - zapytałam pielęgniarki
- Nie wiem czy... - zaczęła ale zacięła się kiedy zobaczyła u mego boku Margaret. - To znaczy... oczywiście że tak - poprawiła się i zaprowadził nas do sali z kilkoma półkami leków profesionalnym sprzętem oraz ławką na przeciw której stało łóżkiem na którym leżał Kill. Podbiegłam do basiora ale był nie przytomny. Jego łapy były schowane pod pościelą. Odsunęłam kołdrę i zobaczyłam paskudną ranę dookoła której był obrzęk, zaczerwienienie i pojawiły się jakieś bąble. Z rany wyciekała paskudna ciecz która pachniała zgnilizną.
- Co mu jest - zapytałam pielęgniarkę która okazała się panią doktor.
- Może wyjdźmy a ja wszystko pani wytłumaczę - wyszłyśmy - Więc tak... Podejrzewamy 2 choroby...  Tężec i zgorzel gazowa. Do pierwszej z nich  dochodzi przez zanieczyszczenia rany ziemią, a z tego co wiem pacjęt przez jakiś czas był po ziemi prowadzony... Jej objawami są :  uczucie drętwienia i mrowienia w mięśniach żuchwy, ból głowy przez który najprawdopodobniej pacjent zemdlał... Druga z chorób czyli zgorzel gazowa jest bardzo poważną chorobą... Wokół rany pojawia się obrzęk, zaczerwienienie i pęchcerze wypełnione gazem. Ponadto z rany wycieka ropa mająca zgniły zapach. Jej objawy to : przyspieszenie tętna, spadek ciśnienia krwii i zamroczenie. Pacjent posiada wszystki objawy tej choroby... Nie wykluczamy opcji że Kill ma oba zakarzenia które połączyły się w jedno ale jakże okropne... Najprawdopodobniej do infekcji zaszło przez 2 różne czynniki które połączyły się dając śmiertelny efekt
- Co to znaczy?! On nie przeżyje?!!
- No cóż... Oba zakażenia nawet samotnie są śmiertelne a co dopiero w połączeniu... Będziemy walczyć ale nieunikniona jest operacja... możliwe że nie jedna...
- Dobrze... w takim razie czyy ja moogę z nim posiedzieć - zapytałam starając się nie wpaść w panikę...
- Eeemm - spojrzała na Margaret - Oczywiście - zaprowadziła mnie z powrotem do sali a ja usiadłam na ławce i zaczęłam popłakiwać. Wtem przypomniałam sobie o bardzo ważnej sprawie... Ja mogę go uratować! Kiedy zaszła noc i wszyscy poszli spać, podeszłam do łóżka Kill' a, wyciągnęłam małą buteleczkę z magiczną wodą <zawsze nosi ją niezauważalnie przypiętą do łapy> Jej oczy jak i łapy zaświeciły się na błękitno. Wylała wodę na świecące łapy a woda obeszła je dookoła. Przyłożyła łapki razem z wodą do zakażenia basiora i zaczęła szeptać jakieś słowa. cała woda weszła w ranę, a tak liczne objawy zaczęły znikać. Ropa przestała wyciekać i wydawać okropny zapach, pęcherze tak jak obrzęk i zaczerwienieni zniknęły, tętno i ciśnienie krwii wróciło do normy. Oczywiście został ślad po paskudnej ranie, na pewno będzie boleć, swędzieć i nie sądze by Kill mógł na razie jakkolwiek stawać na tej łapie ale przeżyje i to jest najważniejsze. Poszłam spać z świadomością że z basiorem będzie dobrze.

***

Usłyszałam jakiś pomruk dochodzący z łóżka basiora
- Kill? -spytałam niepewnie

<Kill? Ciut się rozpisałam xD A pozatym może w następnym opo opowiem ci mój plan xD tylko nie rób nic z Margaret xD Ona jest istotna i ze 2 razy prawie rozwaliłeś mi plan ;) >

niedziela, 27 kwietnia 2014

Od Ines cd historii Kill' a

Od Ines

Idiota... Nie znoszę go... Nie może w końcu się ode mnie odczepić?! I jeszcze ta wizyta... Nie dość że Kill to jeszcze... Za dużo tego wszystkiego... Nic juz nie rozumiem... A co jeśli on grzebie mi teraz w myślach!? Kill! Jeśli wiesz co ja teraz myśle to spadaj i nie grzeb mi wiecej w głowie!! Co ja wyrabiam... Chyba powoli wariuje...

Od Margaret

Wróciłam do pokoju i walnęłam sie na łóżko... Nie dość że Kill to jeszcze to spotkanie... BYlam padnięta ale... Przypomniało mi sie cos... Przeciez jestem wściekła, a za drzwiami stoja Orki i czekają na mój wyrok... Nie mogę iść jeszcze spać! Usłyszałam pukanie do drzwi
- Pani? - usłyszałam głos jednego z orków - Postanowiłas cos? - wyszłam do strazników
- Znaleźć go i zaprowadzić do sali tortur!- Powiedziałam do prawej połowy strażników - A wy! Ogłosic że będzie zabawa! - Zwróciłam sie do lewej połowy. Kiedy odeszli udalam sie jeszcze w jedno miejsce, po czym przybyłam do sali tortur. Przed wejściem stali strażnicy z więźniem. Podeszlam blizej
- I co ładnie to tak kłamać? - podeszłam do więźnia i wrednie warknelam. Wszystkie jego kończyny były skłute łańcuchem wlącznie z szyją na której byla obroża. Był troche poobijany... Widac że coś sie szarpał, a orki tego nie tolerują.
- Kochanie nie rozumiem... Co ja ci zrobiłem? Myślałem że sobie to wyjaśniliśmy... Nie okłamałem cie! - krzyknął skłuty Kill (więzień)
- Miałeś tak do mnie nie mówić! - warknęłam i dałam mu solidnego plaskacza
- Ja wszystko wiem! Nie dość że okłamałeś mnie to jeszcze... - urwałam. - jesteś okropny i zapłacisz za to co zrobiłeś! - krzyknęłam - Odprowadzić go! - warknęlam na orki, a one posłusznie zawlekły Kill' a do sali tortur. Basior ponownie znalazł się w sali tortur w typie koloseum. Poszłam do małego pomieszczenia składającego się głównie z szyb przez które widac idealnie całe koloseum. Byl tam również mikrofon przez który informowałam orki jaka tortura czeka po kolei Kill' a. Wzięłam mikrofon i zaczęłam
- Witajcie wszyscy! Ten oto więzień staral sie mnie przechytrzyć! Teraz spotka go za to kara! Rozciągnąć go! - orki zabrały Kill' a i przypięły do stołu który powoli i bardzo boleśnie go rozciągał. po kilku minutach postanowiłam że czas na zmianę - Biczowanie - orki zabrały Kill' a i przypieły do takiego kamienia ja w pokoju 1687 i zaczęły walić go biczem. Minęło kilka minut - Teraz sól - takiego poranionego wsadzili go do niewielkiego basenu pełnego soli. Sól wdarła się w rany sprawiając przy tym straszny ból.Później wyciągnęli go z tej soli i przez długo czas zmieniałam tortury. Po kilku godzinach zakończyłam tortury i zeszlam na dół przed wejście do "koloseum"
- I jak? Podobało sie? Zapamietaj raz na zawsze! Mnie nigdy nie przechytrzysz! Od początku wiedziałam co sie kroi! - krzyknąłam do zmasakrowanego Kill' a

<Kill? sory ze tak długo ale ten RP xd>

piątek, 25 kwietnia 2014

Od Ines cd historii Kill' a

Kiedy basior opóścił moja komnatę postanowiłam że położę sie spać.

***

Obudziły mnie promienie słońca wlatujące przez okno.Do mojej komnaty wszedł służący i podał mi kawę
- Masz jeszcze cos dla mnie?
- Ech... Pani... Ten Kill...
- Co z nim - zapytałam zaniepokojona
- On był wczoraj u jednego z więźniów
- U kogo?!
- U... Ainestelli - odpowiedział trochę zmieszany.
- Skąd to wiesz
- Z nagrań...
- Pokaż mi je! - Ork zaprowadził mnie do sali pełnej monitorów i tego typu sprzętów. Na jednym z nich wyświetliła się wczorajsza rozmowa Kill' a i Ines. Obejrzałam cały materiał i stałam oszołomiona.
- Pani... Moge coś dla ciebie zrobić?
- Tak! Przyślij do mnie Kill' a! Będę w pokoju 1658! - warknęłam do Orka i udałam się do komnaty. Było to dość małe pomieszczenie wykonane z grubych cegieł. W oknach były kraty a całe pomieszczenie było wypełnione ciemnością. W prawym rogu komnaty leżał duży głaz z kajdanami. Dawniej przykuwało  się zbrodniarza do kamienia kajdanami (tak że był rozciągnięty we wszystkie strony) i biczowało się go. Po 5 minutach usłyszałam pukanie do drzwi.
- Proszę! - krzyknęłam aby osoba stojąca po drugiej stronie mnie usłyszała. Nie dałam po sobię poznać że jestem zła. Do pomieszczenia wkroczył Kill. - Zamknij drzwi - poprosiłam
- Szukałaś mnie? - spytał zamykając drzwi
- Tak... Mam do ciebie sprawę...
- Jaką? - zdziwił się
- Nie posłuchałeś mnie...
- Kiedy?
- Kiedy poszedłeś porozmawiać z Ines! - zaczęliśmy kryczeć
- Skąd o tym wiesz?!
- Nie wpadłe na to że tu są kamery?!
- O co ci chodzi?!
- O to że zszedłeś do podziemi... Pozatym okłamałes mnie!
- Nie prawda! Kiedy?
- Cały czas to robisz! Myślisz że nie widze jak kłamiesz podrywając mnie?! Że ja nie widze togo jak patrzysz na Ines! Nawet na tym zasranym nagraniu to widać! Troszczysz się o nią bardziej niż o mnie! - krzyczałam przywierając basiora do kamienia stojącego w rogu
- Ale ja...
- Przestań kłamać!- 2 ruchami przykłuła wszystkie kończyny Kill' a do skały. - A teraz wybieraj! Ja czy ona!



<Kill? Ale masz przekichane XD Teraz... Czego nie zrobisz i tak będzie źle ;) A tak wgl to to jest to pierwsze xD okazalo sie że na bloggerze się zapisało xD a ja juz nowe napisałam -,- ale to jest lepsze :3 >

wtorek, 22 kwietnia 2014

Od Ines cd historii Kill' a

Bylam załamana... Ledwo trzymałam się na nogach. Strażnicy stwierdzili, że w takim stanie za bardzo im się nie przyda więc po pracowałam jakieś 4 godziny, a potem odesłał mnie do klatki. Nawet mnie nie skuli.  Położyła sie w rogu pokoju i zaczęłam przypominać sobie całe zdarzenie. Po chwili usłyszałam czyjeś kroki. Za kratami stał Kill.
- Mogę tam wejść? - zapytam kulturalnie strażników.
- Oczywiście - odparł strażnik, a ja myslałam że zaraz wybuchnie.
- Zostawcie nas samych. - polecił strażnikom, a oni odeszli. - Ines... - zaczął, ale mu przerwała dając plaskacza w mordę. Nie jakoś super mocno, ale tak żeby zabolało.
- Jak możesz?! Jesteś okropny! Mówisz mi, że mnie kochasz i że chcesz być partnerem, a 2 dni później, co? Okazuje się, że to wszystko kłamstwo! A może mi jeszcze powiesz, że nie jesteś  Kill! Albo że jesteś kosmita! Jak mogłam dać się tak oszukać?!
- Ines... Ja...
- Nie, Kill! - krzyknęłam, przerywając mu. - Nie chce Cię słuchać! Ani nigdy więcej widzieć!

< Kill? Trochę się zdenerwowała xD >

Obserwatorzy