Szukałam jakieś watahy, byłam w wielu watahach. ale w żadnej nie czułam się swojo... Gdzieś na pewno musi być moje miejsce... Po całodniowej wędrówce, byłam zmęczona, położyłam się pod jednym z drzew, zasnęłam, jednak nie spalam długo bo obudził mnie jakiś basior. Podniosłam głowę...
- Kim jesteś? - spytałam lekko wystraszona. nie wiedziałam czy jest dobry, czy woli mnie zagryść..
< Jakiś basior? pliss... >
wtorek, 1 lipca 2014
Od Kill'a cd historii Savy
Nie mogłem jej odpowiedzieć. Wiedziałem, że gdy tylko to zrobię, to znowu wybuchnę. A Sava nie miała z tym nic wspólnego, więc nie chciałem, żeby jakkolwiek przeze mnie cierpiała, albo miała poczucie winy.
- Miałem wtedy kilka miesięcy...
Usłyszałem zimny, obco brzmiący głos i dopiero po chwili uświadomiłem sobie, że należy do mnie.
- Bawiłem się z Millie, moją najlepszą przyjaciółką. A potem On przyszedł. I na moich oczach wyssał z niej dusze, a potem rozszarpał ją na strzępy. A ja, ku*wa, siedziałem w krzakach i trząsłem się ze strachu, zamiast jej pomóc.
Padłem na ziemię i zamknąłem oczy, a potem cichutko wyszeptałem:
- Żałuję, kochana, naprawdę żałuję...
<Sava?>
- Miałem wtedy kilka miesięcy...
Usłyszałem zimny, obco brzmiący głos i dopiero po chwili uświadomiłem sobie, że należy do mnie.
- Bawiłem się z Millie, moją najlepszą przyjaciółką. A potem On przyszedł. I na moich oczach wyssał z niej dusze, a potem rozszarpał ją na strzępy. A ja, ku*wa, siedziałem w krzakach i trząsłem się ze strachu, zamiast jej pomóc.
Padłem na ziemię i zamknąłem oczy, a potem cichutko wyszeptałem:
- Żałuję, kochana, naprawdę żałuję...
<Sava?>
Od Emergeda cd historii Shervany
Przez moją twarz przebiegł szybki grymas, który niemal od razu zniknął. Odwróciłem nieco głowę i wstałem. Odszedłem kilka kroków, by stanąć na wysokim wzgórzu nad watahą, obserwować ją całą. Po chwili dołączyła do mnie Shervana. Czuła, że nie jestem na nią zły.
- Shervana... mam już pięć lat - odwróciłem do niej głowę. - Nie jestem najmłodszy z wilków tutaj. Cieszę się, widząc szczęście par, ale nie przyćmiewa to mojego smutku. - Potarłem czoło o jej bok. Moja partnerka wpatrywała się w watahę pod nami. Trawiła informacje. Ucałowałem ją w czoło. - Zastanów się, dobrze? - jeszcze raz otarłem się głową o jej bark, po czym zniknąłem w Lesie Ke'rei. Poszedłem poszukać Et, a wiedziałem, że Shervana bez problemu mnie znajdzie.
W końcu między innymi dlatego ją kocham, prawda?
<Shervana? Nie. xD>
- Shervana... mam już pięć lat - odwróciłem do niej głowę. - Nie jestem najmłodszy z wilków tutaj. Cieszę się, widząc szczęście par, ale nie przyćmiewa to mojego smutku. - Potarłem czoło o jej bok. Moja partnerka wpatrywała się w watahę pod nami. Trawiła informacje. Ucałowałem ją w czoło. - Zastanów się, dobrze? - jeszcze raz otarłem się głową o jej bark, po czym zniknąłem w Lesie Ke'rei. Poszedłem poszukać Et, a wiedziałem, że Shervana bez problemu mnie znajdzie.
W końcu między innymi dlatego ją kocham, prawda?
<Shervana? Nie. xD>
Od Tsai
Gdy słońce, które nagrzewało wszystko co żywe I martwe zaczęło w końcu zachodzić odetchnęłam z ulgą.Większość wilków uwielbia bawić się w słońcu, ja do takich nie należę. Gdy już się ochłodziło wyszłam spod cienia wielkiego drzewa I rozciągnęłam się po długim odpoczynku.Przez dłuższy czas spacerowałam po lesie szukając jakiegoś pożywienia, gdy zauważyłam małego zająca skaczącego tu I tam.Nie zajęło dużo czasu a zwierzę leżało martwe I moich łap.Szybko się posiliłam, po czym znowu rozejrzałam się.Spojrzałam na swoje łapy - szare, tak jak i cała sierść.Oprócz grzywki która jest czarna z czerwonymi końcówkami i zasłania mi jedno oko.Wyparłam na wierzch ostre pazury.Moje uszy stanęły jak dęba gdy usłyszały szelest.Ale to nie był zając, coś większego.Podeszłam do krzaków I zauważyłam tam drzemiącego wilka.Warknęłam cicho I stałam tak przez moment w milczeniu, aż postanowiłam obudzić takowego wilka.Szturchnęłam go łapą I powiedziałam chłodno.
– Halo, żyje tam ktoś?
< Nie wiem do kogo, ale ktoś chętny to pisać c: >
– Halo, żyje tam ktoś?
< Nie wiem do kogo, ale ktoś chętny to pisać c: >
Od Strażniczki cd historii Hind Gaaf Lok'a
Okrążyłam wilka przyglądając mu się uważnie. Stał nieruchomo, i tylko jego oczy zdawały się śledzić mnie dyskretnym spojrzeniem.
- A wyczuwasz tu jeszcze jakąś inną duszę?- spytałam po chwili ciszy.
- Nie, pani.- odrzekł już nieco pewniejszym głosem.
- Więc pewnie to mnie wyczułeś.- odpowiedziałam. Mówiłam spokojnie. Ten wilk raczej nie należał do tych złych. Biło od niego światłem i radością. Widząc znaki na jego ciele mogłam domyślić się kim jest. Ewidentnie był jednym z tych prawych przedstawicieli swego gatunku. Zapewne był wilkiem życia. Za czasów, kiedy jeszcze chodziłam po tym świecie jako żywa istota poznałam wilka- wilka życia. Potrafił przywracać umarłych do życia. To wielki dar. Co ciekawe owy wilk z "moich czasów" również na ciele miał znaki, które były łudząco podobne do tych, które zdobiły nieznajomego.
- Jeśli zechcesz, mogę cię wskrzesić.- powiedział, lecz tym razem jego głos zadrżał w niepewności.- O ile umarłaś nie dłużej niż 10 minut temu.
- To chyba się spóźniłeś, przyjacielu.- uśmiechnęłam się do niego.- Spóźniłeś się kilka tysięcy lat.
- Ojej.- mrukną najwyraźniej zasmucony.
- Doceniam to, że chciałeś dobrze.- rzekłam łagodnie.
Nieznajomy stał ciągle w jednym miejscu. Tylko rozglądał się dookoła, obserwując moją samotnię.
- Jak się nazywasz, drogi przybyszu?- zapytałam w końcu przerywając ciszę.
< Hind Gaaf Lok? >
- A wyczuwasz tu jeszcze jakąś inną duszę?- spytałam po chwili ciszy.
- Nie, pani.- odrzekł już nieco pewniejszym głosem.
- Więc pewnie to mnie wyczułeś.- odpowiedziałam. Mówiłam spokojnie. Ten wilk raczej nie należał do tych złych. Biło od niego światłem i radością. Widząc znaki na jego ciele mogłam domyślić się kim jest. Ewidentnie był jednym z tych prawych przedstawicieli swego gatunku. Zapewne był wilkiem życia. Za czasów, kiedy jeszcze chodziłam po tym świecie jako żywa istota poznałam wilka- wilka życia. Potrafił przywracać umarłych do życia. To wielki dar. Co ciekawe owy wilk z "moich czasów" również na ciele miał znaki, które były łudząco podobne do tych, które zdobiły nieznajomego.
- Jeśli zechcesz, mogę cię wskrzesić.- powiedział, lecz tym razem jego głos zadrżał w niepewności.- O ile umarłaś nie dłużej niż 10 minut temu.
- To chyba się spóźniłeś, przyjacielu.- uśmiechnęłam się do niego.- Spóźniłeś się kilka tysięcy lat.
- Ojej.- mrukną najwyraźniej zasmucony.
- Doceniam to, że chciałeś dobrze.- rzekłam łagodnie.
Nieznajomy stał ciągle w jednym miejscu. Tylko rozglądał się dookoła, obserwując moją samotnię.
- Jak się nazywasz, drogi przybyszu?- zapytałam w końcu przerywając ciszę.
< Hind Gaaf Lok? >
Od In Futury Cinereo cd historii Rise'a
- Nie denerwuj się tak. Przecież Cię nie zjem. - powiedziałam niezbyt głośnym tonem lekko uśmiechając się do zakłopotanego basiora.
- Wybacz... Naprawdę nie wiedziałem, że ktoś tu mieszka... - dalej mówił zawstydzony.
- Nic się nie stało. Serio. Co innego gdybyś akurat trafił na mojego tatę Flo. On normalnie chyba, by ci urwał łeb. A tak już schodząc z tematu... Jestem In. Nie koniecznie muszę mówić moje wszystkie trzy imiona, bo tylko In jest ważne, a Ty jak masz na imię? - zapytałam uśmiechając się szczerze do przystojnego wilka.
- Jestem Rise. - odparł.
- Miło poznać. Widzę, że jesteś... No, cały mokry. Możesz zostać tutaj dopóki nie przestanie padać, a kiedy mój opiekun wróci, to ogrzeje Cię magią ognia. - rzekłam i rozłożyłam na ziemi siano, na którym zazwyczaj i ja spałam. Było mięciutkie i ładnie pachniało.
- Byłbym wdzięczny. - powiedział Rise.
- Nie ma sprawy. - ponownie uśmiechnęłam się ukazując moje białe kły.
<Rise? :3>
- Wybacz... Naprawdę nie wiedziałem, że ktoś tu mieszka... - dalej mówił zawstydzony.
- Nic się nie stało. Serio. Co innego gdybyś akurat trafił na mojego tatę Flo. On normalnie chyba, by ci urwał łeb. A tak już schodząc z tematu... Jestem In. Nie koniecznie muszę mówić moje wszystkie trzy imiona, bo tylko In jest ważne, a Ty jak masz na imię? - zapytałam uśmiechając się szczerze do przystojnego wilka.
- Jestem Rise. - odparł.
- Miło poznać. Widzę, że jesteś... No, cały mokry. Możesz zostać tutaj dopóki nie przestanie padać, a kiedy mój opiekun wróci, to ogrzeje Cię magią ognia. - rzekłam i rozłożyłam na ziemi siano, na którym zazwyczaj i ja spałam. Było mięciutkie i ładnie pachniało.
- Byłbym wdzięczny. - powiedział Rise.
- Nie ma sprawy. - ponownie uśmiechnęłam się ukazując moje białe kły.
<Rise? :3>
Od Hind Gaaf Lok C.D. Historii Strażniczka
Chodziłem sobie leśną ścieżką wytyczoną przez watahę nie chcąc się
gdzieś zbytnio zapuszczać w teren, gdyż w każdej chwili ktoś może zaraz
potrzebować jakiejś pomocy. Spacerowałem sobie spokojnym krokiem na mym
pysku jak zawsze gościł niewinny, przyjazny i miły dla oczka uśmiech.
Nie dawno również posiliłem się energią słoneczną więc następny mój tego
typu posiłek odbędzie się prawdopodobnie za tydzień chyba, że zaraz
ktoś się znajdzie ko go by trzeba wskrzesić. W pewnej chwili spojrzałem w
gęstwinę leśną, gdzie to w średniawej oddali wyczułem coś, albo kogoś.
Ale wiedziałem jedno to był ktoś martwy, a raczej to co wychodzi z
umarłego. Z intrygą i bez zastanowienia się pobiegłem w kierunku, gdzie
poczułem wilczą duszę, lecz nie wyczułem ciała. Zgadywałem iż może być
za późno, ale kto wie i trzymam się nadziei, że kiedy tam dobiegnę to
nie będzie za późno. Biegłem przez krzaki, nad wysokimi, grubymi
cierniami przeskakiwałem. Kiedy jednak w końcu dotarłem na miejsce
wychodząc z zarośli lekko zadrapany rozejrzałem się dysząc i będąc
zmęczonym. Jednak kiedy nikogo nie dostrzegłem, a ten "zapach" się
ulotnił spuściłem po sobie uszka i westchnąłem cicho. Podszedłem do wody
by uraczyć się kilkoma łyczkami świeżej wody i odrobinkę się schłodzić
nią. Woda lekko mnie nurtowała, gdyż lśniła zielenią, ale bardziej
chciałem się napić więc jak to się mówi ryzyk fizyk. Ale kiedy dusza
się przed nim objawiła i zadała mu pytanie on jej nie usłyszał, ale po
krzyknięciu zdecydowanie biały wilk ze złotawymi synonimami na ciele się
przeraził.
- N-na p-prawdę wybacz mi z-za me najście najjaśniejsza...-Jąkałem się co dało się poznać po mym głosie do tego strach, który owocował we mnie, lecz pomału starałem się uspokajać.
-Umm...Czy to ciebie udało mi się wyczuć?-Spytałem dosyć niepewnie.
-O czym ty mówisz!?-Spytałam z warknięciem patrząc na wilka.
N-no...j-ja um-miem wyczuć wilcze d-dusze...-Nadal byłem ze skulonymi uszkami i lekko podwiniętym ogonkiem, gdyż wiedziałem iż z duchami nigdy nie ma żartów, ale starałem się choć odrobinę uspokoić.
...
Tajemnicza Strażniczko :3?
- N-na p-prawdę wybacz mi z-za me najście najjaśniejsza...-Jąkałem się co dało się poznać po mym głosie do tego strach, który owocował we mnie, lecz pomału starałem się uspokajać.
-Umm...Czy to ciebie udało mi się wyczuć?-Spytałem dosyć niepewnie.
-O czym ty mówisz!?-Spytałam z warknięciem patrząc na wilka.
N-no...j-ja um-miem wyczuć wilcze d-dusze...-Nadal byłem ze skulonymi uszkami i lekko podwiniętym ogonkiem, gdyż wiedziałem iż z duchami nigdy nie ma żartów, ale starałem się choć odrobinę uspokoić.
...
Tajemnicza Strażniczko :3?
Subskrybuj:
Posty (Atom)