wtorek, 1 października 2013

Od Rov'a cd historii Rose

- Wiem, że się gniewasz za to, że jestem z Rainbow... Rozumiem Cię nawet, ale bądźmy chociażby przyjaciółmi. Co ty na to Rose? - zapytałem z błagalnym wyrazem pyska.
Wadera fuknęła po czym odparła:

<Rose?>

Od Ifus cd histori Carine

- To idziemy nad tą zatokę czy nie? - zapytałam zniecierpliwiona.
Carine i Vane podczas "podróży'' zaczęli skakać obok mnie i Kimiko.
- Jacy oni są niewyżyci (xd). - zachichotałam patrząc na siedzącą na mnie młodą waderkę.
- Nuuu!
Zatrzymałam się nagle, a Kimiko straciwszy równowagę wpadła do wody.
- Ops! Sorry Ki. - oznajmiłam szybko wyciągając przerażoną samiczkę z wody.
- Jesteśmy na miejscu!! - krzyknęłam, a z lasu prosto na mnie (i Kimiko) biegli Carine i Vane.

<Carine? Vane, Kimiko?>

Od Alice cd historii Kinaj'a


- CO TU SIĘ KURDE DZIEJE?! - ryknęłam i rozejrzałam się. Znaleźliśmy się w krainie... Folii bąbelkowej. Wszystko było z niej zrobione: drzewa, chmury, ptaki... Zrobiłam krok i wydało bulgoczący dźwięk <.-.>. Kinaj podniósł się i obejrzał. Kopnęłam go w grzbiet po czym znowu wylądował na pysku. Stałam nad nim i powiedziałam władczym tonem:
- Masz siłę stworzyć kolejny portal, co? - byłam już wściekła.
Nagle pojawił się...

<Kinaj? Mordka w folię bąbelkową! >.<>

Od Rosie cd historii Shervany

Nagle stało się kilka rzeczy na raz: Emersit zniknął, hala wybuchła, a ja i Shervana pomniejszyłyśmy się do rozmiarów żuka i znalazłyśmy się w jakimś pudełku.
- Sher? Wiesz co się stało? - spytałam.
- Ten gigant użył bardzo zaawansowanej magii. Prawdę mówiąc, nie wiem, czy uda mi się nas odczarować - powiedziała.
- Ty na pewno coś wymyślisz. A widziałaś te elektroniczne cosie, które zmaterializowały się tuż przed naszym zmniejszeniem? - spytałam.
- Tak... A co one mogą mieć z tym wspólnego?
Nie zdążyłam odpowiedzieć, bo pudełko się otworzyło. Zobaczyłyśmy elektronicznego cosia. Był w towarzystwie tego gigantycznego wilka.
- Gdzie Emersit? - spytała Shervana.
- Tam, gdzie jest.
- Czyli?
- W miejscu, w którym teraz jest.
Shervana ustąpiła.
Nastąpiła chwila ciszy.

< Sher? >

Od Emersit'a cd historii Shervany

- Jesteś!
Uśmiecham się, widząc, jak wadera podskakuje. Odwraca się i patrzy na mnie nieprzytomnym wzrokiem. Podchodzę do niej i unoszę płomyk na dłoni.
- Chcesz się napić? Znalazłem źródło... o tam.
Kiwa głową. Zaprowadzam ją do podziemnego strumyka i uśmiecham się, widząc, jak łapczywie pije.
- Długo spałam? - chrypie w końcu.
- Godzinę, dwie. Dobrze, że już się obudziłaś. Chociaż nie wiem - dodaję po dłuższej chwili. - Czy uda nam się wrócić do watahy przez tą śnieżycę...

<Sher?>

Od Shervany cd historii Emersit'a

Budzę się. Wokół ciemność, widze drobne zarysy pomieszczenia, a właściwie nory. Przytulam się do ściany, czuję ciepło.
- Jak mi tego brakowało. - mruczę do siebie, powoli odzyskując wspomnienia.
Śnieg, chłód, stwory, Em. Właśnie, gdzie on jest? Rozglądam sie cicho szepcząc w ciemność:
- Emersit?
Nic. Cisza. Jeszcze raz lustruje wzrokiem schronienie i dostrzegam tunel. Próbuje wstać, ale nie mam sił. Opadam i znów staram się zmusić moje łapy do wysiłku. W końcu stoję na nich drżąc z wysiłku, kiedy...

< Emersit? >

Od Emersit'a cd historii Shervany

Biegnę i biegnę, a końca wiecznego śniegu nie widać. Głowa Shervany opada. Błagam, niech śpi, nie umiera! Wytężam wszelkie siły i dalej robię rozpaczliwe skoki. Mój bieg nie ma końca! Nagle coś wyczuwam. Ziemia. Gdzieś pomiędzy tym śniegiem jest ziemia. Zatrzymuję się, ryjąc pazurami śnieg. Nie ma czasu na zastanawianie się ile mam jeszcze siły. Na pewno niewiele. Ale dla Shervany mogę zużyć całą i zginąć. Nie mam dużo czasu. Ona umiera. Tworzę pole siłowe, które odgarnia śnieg. Zaczynam wściekle drapać pazurami zamarzniętą na kość ziemię. W końcu rzucam w nią płomieniami klnąc na chłód tej krainy. Teraz kopie się łatwiej. Stopniowo zasypuję Shervanę ziemią, tak będzie jej cieplej. Tak głęboki rów wystarczy! Gdy wraz z waderą jesteśmy w środku, tworzę pole siłowe, które utrzymuje ziemię i śnieg nad nami. Tak, teraz jest zdecydowanie cieplej. Kładę Shervanę pod prowizoryczną "ścianą" i zaczynam kopać wąski tunel w dół, w którym, mam nadzieję, znajdę wodę...

<Sher?>

Obserwatorzy