poniedziałek, 6 października 2014

Od Shervany cd historii Kimiko

- My, my, my! - krzyknęłam głośno do dziwnego osobnika, uważając to za jedyną opcję ratunku dla nas.
- To gdzie podać? - spytał.
- Do łapy.
- Macie związane.
- No to... - potrząsnęłam łapami. - ... ten teges. Pomóż.
Marchewka zamyśliła się na dłuższą chwilę po czym rozwiązała nas i dała przesyłkę.
- Dziękuję bar... - urwałam, gdy broń została w nas wymierzona.
Snajper uśmiechnął się do nas szeroko.
- Ale co pan robi?
- Nic... - zachichotał po czym rzucił szorstko. - Łapy do góry.
- Ale, ale... czemu? Czemu teraz?
- Bo bezbronnych nie wypada. - znów zachichotał i lufą wskazał drzwi, w wymownym geście.
Po drodze udało nam się zobaczyć jeszcze wielki bałagan i krew, która majestatycznie spływała z ścian po czym wyszliśmy na zewnątrz gdzie oślepiło nas dziwne światło...

< Kimiko? >

sobota, 4 października 2014

Od Citrio cd historii Shikki

Znaleźliśmy się na grzbiecie Pana Pegaza. Rozejrzałem się dookoła. Wyglądało to jak jakaś wielka autostrada tylko bez drogi i... samochodów... Zamiast drogi były chmury i niebo a role samochodów przejęły pegazy na których jeździły... mrówki
- O nie... znowu to samo... - mruknął pegaz. - Nie ma mnie kilka dni, a one znowu to samo...
- Citrina? - spytałem
- A ten co znowu? - spytał zdenerwowany pegaz
- On chce zapytać chyba co się stało, Panie Pegazie?
- Ach nie ważne...
- No niech pan nam powie...
- To nic takiego
- Ale plooooooooooooooseeee - zrobiła minkę słodkiego, małego, głodnego wilczka który prosi o kawałek mięska
- No dobrze... A więc...

<Shikka? I co? Co siem stało xD >

Od Kinaj cd historii Dejli


 - No to mamy przekichane... - mruknąłem pod nosem.Ojciec był zły, bardzo zły... - Dejla... Nie ruszaj się i czekaj na mój sygnał. - powiedziałem cicho i spokojnie. Staliśmy tak przez chwilę po czym postanowiłem że to ja wykonam pierwszy ruch. Zrobiłem krok w stronę wadery powoli i cicho. Jednak smok to zauważył i jeszcze bardziej się zdenerwował.
- Wiej! - dałem jej sygnał i rozdzieliliśmy się, ja pobiegłem w lewo a ona w prawo. - Biegnij do wyjścia! - krzyknąłem ale zanim sie obejrzałem ojciec zablokował nam drogę ucieczki. - Schowaj się gdzieś! - mruknąłem do wadery i zacząłem biegać dokoła smoka, starając się odwrócić uwagę od Dejli. Nie udało mi się to jednak. Smok totalnie mnie olał i skupił swoja uwagę na znacznie wolniej poruszającej się waderze. Nie wiedziałem co mam zrobić... Smok nie zwracał na mnie uwagi. Nagle poczułem że szusty zmysł porządnie daje mi o sobie znać. W głowie zaczęło mi dudnić. - Dejla!! Padnij! - krzyknąłem tak głośno jak umiałem i rzuciłem się pędem w stronę wadery. W ostatniej chwili skoczyłem. W głowie dudniło mi tak bardzo że przez chwile nie potrafiłem zebrać myśli. Udało mi się. Zdążyłem. Tu liczyły się setne sekundy... Ogromna łapa smoka kierowana na Dejle uderzyła w mój bark z wielką siłą. Poleciłem na jakieś 10m w przód. Zrobiło mi się czarno przed oczami, ale nie zemdlałe.Wiedziałem że nie moge zostawić wadery samej. Z wielkim wysiłkiem podniosłem się
- Dejla! Za mną! - powiedziałem nie umiejąc wydusić z siebie krzyku. Nie mogąc biec przemieszczałem sie najszybszym czym w tym momencie mogłem czyli truchtem. Wszystko było rozmazane ale wiedziałem że musze dać z siebie wszystko. Dużo teraz szybsza ode mnie wadera po kilku sekundach znalazła się obok.
- Czas na plan B - wymamrotałem po czym stworzyłem portal jakieś 5m przed nami - Skacz!- zawołałem i puściłem waderę przodem. Zgrabnie wskoczyła do portalu, a ja zaraz za nią co prawda mniej zgrabnie ale jednak. No cóż... Trochę nie fortunnie złożyło sie tak, że po lewej stronie portalu ( tej po której akurat skoczyłem) znajdowało się drzewo w które dość mocno walnąłem czołem. zsunąłem się aż do ziemi. Podniosłem się z trudem i otworzyłem oczy.
- Gdzie my jesteśmy? - spytałem zagubionym głosem...

< Dejla? Sorka że tak długo nie pisałam... Wypadło mi to z głowy xD>

Od Citrio cd historii Darkness

Szedłem sobię lasem radosny bo akurat skończyła się pełnia i mogłęm zregenerować swoje siły. Pełny energii mknąłem ścieżkami kiedy zauważyłem waderę. Stanąłem aby lepiej się jej przyjrzeć, ale nadal słabo ją widziałem więc zrobiłem krok w przód. Wtedy stała się rzecz bardzo upokarzająca gdyż moja kochana głowa opadłą ukazując czaszeczkę. Zwykle nie obnażam się tak przy pierwszym spotkaniu ale los chyba tak chciał. Wadera wydała z siebie jakieś dziwne odgłosy... Wydaje mi sie że o coś pytała ale jej nie zrozumiałem więc postanowiłem grzecznie się z nią przywitać. Podszedłem kilka kroków.
- Citrina - powiedziałem radośnie i zniżyłem łebek aby pokazać szacunek.

<Darkness? Sorka że tak długo ale nie pojęłam iż ktoś do mnie napisał xDD >

Od Ines cd historii Kill' a

Nie rozumiałam czemu Kill nie chciał żebym jechała... No dobra, martwi się o mnie ale wie że Kail jest dla mnie bardzo ważny. Mimo wszystko muszę tam ruszać...
- To co... Jak się stąd wydostaniemy?
- Mam pewien pomysł... Chyba jedynym wyjściem nie obstawionym przez straż jest śmietnik...
- Margaret! To genialne!
- No dobra... A co z nim? - spojrzałyśmy pytająco na Kill' a - Idziesz? Czy wolisz zostać tu jako niewolnik?

<Kill? To co idziesz na spotkanie z Kail' em? xDD >

poniedziałek, 22 września 2014

Od Kill'a cd historii Ines

Wstałem z ziemi, zamknąłem oczy, po czym ponownie je otworzyłem i usiadłem na ziemi. Chciałem coś powiedzieć, jednak zdecydowałem się milczeć. Bardzo bliska osoba dla Ines, tak? Głupio przyznać, ale czułem się trochę zazdrosny.
- Margaret, musimy mu pomóc.- szepnęła Ines, patrząc na czerwoną waderę
- Nic nie musicie. - powiedziałem wreszcie twardym głosem - Nie chcę, żeby...
Obie wilczyce spojrzały na mnie zaskoczone. Położyłem po sobie uszy i odwróciłem od nich wzrok.
- No bo... Ja nie chcę, żebyście tam jechały. - wymruczałem - Bo... Bo może się wam coś stać.
- Kill, ale ja muszę... - Ines spojrzała na mnie
Położyłem się na ziemi, nadal nie patrząc na dziewczyny. Tak bardzo nie chciałem, żeby Ines gdziekolwiek jechała. A zwłaszcza żeby spotkała się z tym królem! Wiem, że tak nie mogę, że nie mogę jej zatrzymywać... 

<Ines? Przepraszam, że tak krótko, ale musiałam odpisać szybko dzisiaj, bo potem byś się nie doczekała>

niedziela, 21 września 2014

Od Darkness do Sinella

Szłam już długo. Nie wiem ile dokładnie. Nie wiem dokąd. Po prostu szłam przed siebie. Dzień był chłodniejszy niż poprzednie. Z każdym krokiem czułam, że jest coś nie tak. Ale nie zwracałam na to uwagi. Tylko szłam nadal przed siebie. Próbowałam zagłuszyć narastający niepokój. W lesie było dziwnie cicho. Niemal dało się wyczuć strach wiszących w powietrzu. Weszłam w krzaki, które zagradzały mi drogę. Zrobiłam jeszcze jeden krok do przodu. Wtedy poczułam to dziwne uczucie. Jakby coś chwyciło mnie za gardło. Coś co wywoływało strach, panikę, rozpacz. Przez sekundę chciałam uciec. Zostawić wszystko i zniknąć stąd jak najszybciej. Przez sekundę... Nie! Nie będę już nigdy uciekać.Nie będę się bać. Zrobiłam kolejny krok do przodu. Wtedy zobaczyłam jakiegoś wilka. Poczułam jego smutek. Uczucie które tak dobrze znam. Samotność.
Chciałam odejść. Nie ze względu na tego basiora. Chciałam odejść bo wiem jak ciężko jest być samym i zdałam sobie sprawę z tego, że nie mogła bym mu pomóc. Po prostu nie umiem. Wtedy on mnie zauważył. Teraz już nie mogłam odejść. Powoli wyszłam z zarośli i spojrzałam mu prosto w oczy.

< Sinell? >

Obserwatorzy