poniedziałek, 6 października 2014

Od Raven'a cd historii Argony

Nadal lustrując wzorkiem okolicę, uśmiechnąłem się lekko pod nosem, jakby na próbę. Ostatnimi czasy trudno było u mnie zobaczyć ten gest, a teraz wyglądał on jakbym sam nie był pewny tego co robię lub robiłbym to pierwszy raz. Musiałem wyglądać jak kretyn, ale nie przejmowałem się tym jakoś.
- Jeśli ma się akurat szczęście. - mruknąłem i spokojnie ruszyłem przed siebie, obserwując jak trawa zmienia kolor jakby jakieś dziecko bawiło się pędzlem.
- Widzę, że jesteś bardzo zadowolony z tego... - urwała na chwilę nie mogąc znaleźć słowa. - ... landrynkowego czegoś.
Wskazała łapą świat, a ja skinąłem pyskiem nadal nie przestając się szczerzyć.
- Przynajmniej coś się dzieje.
Na jej ciche parsknięcie udało mi się wydobyć z siebie nawet coś na kształt chichotu połączonego z kaszlem, a potem przeradzającego się w krzyk, gdy fioletowa trawa zaczęła barwić moje łapy...

< Argona? >

Od Ifus

Krzaki delikatnie uginały się pod moimi łapami, nie wydając jednak najmniejszego dźwięku i nie informując innych o mojej kryjówce. Nawet czujne ucho jelenia nie drgnęło, gdy delikatnie stawiałam łapy, kierując się coraz bliżej i już czując smak krwi. Ufałam lasowi i swojemu ciału mocno, ale wkrótce zapędziłam gdzieś myślami i niechcący złamałam suchą gałązkę, która ostrzegła stado. Silny przywódca natychmiast rozkazał im uciekać, a ja rzuciłam się panicznie przed siebie, próbując coś złapać, ale było już za późno. Przynajmniej tak sądziłam póki przede mnie nie wbiegł ktoś dobrze mi znany - Alex. Zgrabny skok i już miał w pysku łapę, a ja z lekkim rumieńcem dobijałam już sarnę jednym szybkim zatrzaśnięciem szczęk.
- Dzięki. - sapnęłam w jego kierunku i uprzejmie odstąpiłam, by pierwszy mógł się pożywić, ale on zareagował śmiechem i spokojnie odpowiedział.
- Damy przodem.
Znów moje białe futro zostało pokryte przez rumieniec, a do tego czułam, że  w środku mnie coś dręczy. Na razie starałam się tego nie okazywać.
- Nie musisz... - powiedziałam cicho, a on nadal z lekkim uśmiechem wskazał pyskiem na martwe ciało.
Dopiero wtedy udało mi się przekonać i powoli zaczęłam pałaszować jedzenie, odkładając na później rozmowę.

< Alex? Jak co to teraz Safira00 pisze jako Ifus >

Od Shervany cd historii Kimiko

- My, my, my! - krzyknęłam głośno do dziwnego osobnika, uważając to za jedyną opcję ratunku dla nas.
- To gdzie podać? - spytał.
- Do łapy.
- Macie związane.
- No to... - potrząsnęłam łapami. - ... ten teges. Pomóż.
Marchewka zamyśliła się na dłuższą chwilę po czym rozwiązała nas i dała przesyłkę.
- Dziękuję bar... - urwałam, gdy broń została w nas wymierzona.
Snajper uśmiechnął się do nas szeroko.
- Ale co pan robi?
- Nic... - zachichotał po czym rzucił szorstko. - Łapy do góry.
- Ale, ale... czemu? Czemu teraz?
- Bo bezbronnych nie wypada. - znów zachichotał i lufą wskazał drzwi, w wymownym geście.
Po drodze udało nam się zobaczyć jeszcze wielki bałagan i krew, która majestatycznie spływała z ścian po czym wyszliśmy na zewnątrz gdzie oślepiło nas dziwne światło...

< Kimiko? >

sobota, 4 października 2014

Od Citrio cd historii Shikki

Znaleźliśmy się na grzbiecie Pana Pegaza. Rozejrzałem się dookoła. Wyglądało to jak jakaś wielka autostrada tylko bez drogi i... samochodów... Zamiast drogi były chmury i niebo a role samochodów przejęły pegazy na których jeździły... mrówki
- O nie... znowu to samo... - mruknął pegaz. - Nie ma mnie kilka dni, a one znowu to samo...
- Citrina? - spytałem
- A ten co znowu? - spytał zdenerwowany pegaz
- On chce zapytać chyba co się stało, Panie Pegazie?
- Ach nie ważne...
- No niech pan nam powie...
- To nic takiego
- Ale plooooooooooooooseeee - zrobiła minkę słodkiego, małego, głodnego wilczka który prosi o kawałek mięska
- No dobrze... A więc...

<Shikka? I co? Co siem stało xD >

Od Kinaj cd historii Dejli


 - No to mamy przekichane... - mruknąłem pod nosem.Ojciec był zły, bardzo zły... - Dejla... Nie ruszaj się i czekaj na mój sygnał. - powiedziałem cicho i spokojnie. Staliśmy tak przez chwilę po czym postanowiłem że to ja wykonam pierwszy ruch. Zrobiłem krok w stronę wadery powoli i cicho. Jednak smok to zauważył i jeszcze bardziej się zdenerwował.
- Wiej! - dałem jej sygnał i rozdzieliliśmy się, ja pobiegłem w lewo a ona w prawo. - Biegnij do wyjścia! - krzyknąłem ale zanim sie obejrzałem ojciec zablokował nam drogę ucieczki. - Schowaj się gdzieś! - mruknąłem do wadery i zacząłem biegać dokoła smoka, starając się odwrócić uwagę od Dejli. Nie udało mi się to jednak. Smok totalnie mnie olał i skupił swoja uwagę na znacznie wolniej poruszającej się waderze. Nie wiedziałem co mam zrobić... Smok nie zwracał na mnie uwagi. Nagle poczułem że szusty zmysł porządnie daje mi o sobie znać. W głowie zaczęło mi dudnić. - Dejla!! Padnij! - krzyknąłem tak głośno jak umiałem i rzuciłem się pędem w stronę wadery. W ostatniej chwili skoczyłem. W głowie dudniło mi tak bardzo że przez chwile nie potrafiłem zebrać myśli. Udało mi się. Zdążyłem. Tu liczyły się setne sekundy... Ogromna łapa smoka kierowana na Dejle uderzyła w mój bark z wielką siłą. Poleciłem na jakieś 10m w przód. Zrobiło mi się czarno przed oczami, ale nie zemdlałe.Wiedziałem że nie moge zostawić wadery samej. Z wielkim wysiłkiem podniosłem się
- Dejla! Za mną! - powiedziałem nie umiejąc wydusić z siebie krzyku. Nie mogąc biec przemieszczałem sie najszybszym czym w tym momencie mogłem czyli truchtem. Wszystko było rozmazane ale wiedziałem że musze dać z siebie wszystko. Dużo teraz szybsza ode mnie wadera po kilku sekundach znalazła się obok.
- Czas na plan B - wymamrotałem po czym stworzyłem portal jakieś 5m przed nami - Skacz!- zawołałem i puściłem waderę przodem. Zgrabnie wskoczyła do portalu, a ja zaraz za nią co prawda mniej zgrabnie ale jednak. No cóż... Trochę nie fortunnie złożyło sie tak, że po lewej stronie portalu ( tej po której akurat skoczyłem) znajdowało się drzewo w które dość mocno walnąłem czołem. zsunąłem się aż do ziemi. Podniosłem się z trudem i otworzyłem oczy.
- Gdzie my jesteśmy? - spytałem zagubionym głosem...

< Dejla? Sorka że tak długo nie pisałam... Wypadło mi to z głowy xD>

Od Citrio cd historii Darkness

Szedłem sobię lasem radosny bo akurat skończyła się pełnia i mogłęm zregenerować swoje siły. Pełny energii mknąłem ścieżkami kiedy zauważyłem waderę. Stanąłem aby lepiej się jej przyjrzeć, ale nadal słabo ją widziałem więc zrobiłem krok w przód. Wtedy stała się rzecz bardzo upokarzająca gdyż moja kochana głowa opadłą ukazując czaszeczkę. Zwykle nie obnażam się tak przy pierwszym spotkaniu ale los chyba tak chciał. Wadera wydała z siebie jakieś dziwne odgłosy... Wydaje mi sie że o coś pytała ale jej nie zrozumiałem więc postanowiłem grzecznie się z nią przywitać. Podszedłem kilka kroków.
- Citrina - powiedziałem radośnie i zniżyłem łebek aby pokazać szacunek.

<Darkness? Sorka że tak długo ale nie pojęłam iż ktoś do mnie napisał xDD >

Od Ines cd historii Kill' a

Nie rozumiałam czemu Kill nie chciał żebym jechała... No dobra, martwi się o mnie ale wie że Kail jest dla mnie bardzo ważny. Mimo wszystko muszę tam ruszać...
- To co... Jak się stąd wydostaniemy?
- Mam pewien pomysł... Chyba jedynym wyjściem nie obstawionym przez straż jest śmietnik...
- Margaret! To genialne!
- No dobra... A co z nim? - spojrzałyśmy pytająco na Kill' a - Idziesz? Czy wolisz zostać tu jako niewolnik?

<Kill? To co idziesz na spotkanie z Kail' em? xDD >

Obserwatorzy