środa, 27 listopada 2013

Od Laichy

TO się zaczęło. Zmieniłam się w ducha. Akurat miałam zły humor, więc postanowiłam postraszyć sobie (co w watasze, do której należą duchy jest trudne). Wleciałam do groty jakiejś wadery. Wydałam cichy jęk. Wadera zerwała się.
- Kto tu jest? - warknęła.
- Twój największy koszmar. - szepnęłam, a ona wzdrygnęła się.
Nagle przez okno wpadły promienie słońca. Pełnia minęła, a ja stałam się materialna. Zobaczyła mnie i się roześmiała.
- Nowa kawalarka, co? Jestem Rosie, a Ty?
- Zwą mnie Laicha, lecz nie przepadam kiedy kiedykolwiek ktoś się do mnie odzywa. - powiedziałam chłodno i wyszłam.
Za sobą słyszałam kroki Rosie.

< Rosie? Ty natręcie ;) >

Od Scarlett cd historii Noiseless Shout

Biegnę jakby uskrzydlona.
Serce tłucze się w piersi, znajduję drzewo i wdrapuję się na nie.
Hah, mój ogon pomaga mi, wdrapuję się na dużą gałąź.
Chowam się, i modlę żeby ten potwór (nie wiedziałam jeszcze, że to była wadera) mnie nie znalazł.
Nagle słyszę nawoływania :

- Hej!
- Jesteś tam!
- Nie chciałam Cię przestraszyć!
- Wyjdź wreszcie!

Ja wołam :

- Potworze, odejdź! Chcę jeszcze trochę pożyć!
- Potworze?! - stworzenie ma zdziwiony głos.

< Noish? Mój ty potworku x3 >

Od Rosie cd historii Kill'a

- Nie martw się. Może i rzeczywiście chcę przeżyć, ale jest szansa, ze zostanę w tej postaci - powiedziałam.
Przyszedł po nas człowiek.
- Ups... Co teraz?
Pytanie zostało bez odpowiedzi.
Zostaliśmy przeniesieni do sali, w której zostaliśmy poddani na kilka dni testom wytrzymałości.
- Pierwsza przyszłość zaliczona - mruknęłam.
Następnie Kill'a wzięli gdzie indziej. Mnie zaprowadzili do obszernej hali, gdzie prawie całe ściany były czerwone od krwi moich pobratymców i pełne dziur po pociskach.
- Nie... - szepnęłam.
Przyczepili na moją szyję metalową obrożę z przyczepionym do niej łańcuchem, który był przytwierdzony do ściany. Ludzie zaczęli strzelać. Pierwszy pocisk przebił moje skrzydło. Upadłam z bólu. Tuż po nim drugi trafił w łapę. Tak to się zaczęło. Po chwili straciłam przytomność. Czułam jeszcze strużkę gorącej krwi płynącej po moim pysku.

***

Zmrużyłam oczy. Obraz był czarno-biały. Leżałam jeszcze przez chwilę, po czym spróbowałam wstać. Byłam na wzgórzu. Jednak wzgórze nie było normalne. Było ze szkieletów martwych wilków.
Po chwili zobaczyłam jakiś ruch. Z krzaków wyłonili się Kill i jakaś nieznana mi wadera.

< Kill? Laicha? >

Od Rosie cd historii Raven'a

- Wiem, że żartujesz. Teraz już wiem - zaśmiałam się.
- A jak je nazwiemy?
- Nie mam pojęcia. Zależy jakie będą.
- Fakt.
- Przejdźmy się znaleźć jakieś żarcie. Zgłodniałam.
Poszliśmy. Nagle na drodze stanął nam Andrutsej.

< Raven, zjemy go? >

Od Noiseless Shout

Nuuudy... Idę Lasem Ke'rei ze spuszczoną głową i ściągniętymi uszami. Nagle zauważam jakąś waderę! Podchodzę do niej cicho... ukrywam się w krzakach....
- BUU! - wrzeszczę ile sił w płucach.
Wadera podskakuje na co najmniej pół metra w górę po czym ucieka.
- Hej... Czekaj, stój!
Lecę za nią.

<Scarlett?>

Od Emersita cd historii Shervany

- Tak jakoś... Puść mnie, puść! Może... - mój wzrok zaszedł nagle mgłą - Niedługo zacznie padać śnieg. - mgła odeszła z moich oczu - Pójdziemy nad Zatokę Naine'ta? Co tak na mnie patrzysz?
- No... śnieg?
- Co? - zainteresowałem się. - Jaki śnieg, u licha?
- No śnieg... Mówiłeś coś o śniegu!
- O śniegu?! Jakim ś- ACH! Mam tak czasami! Zawieszenie w myślach i powiedzenie czegoś bezsensownego... Chociaż zazwyczaj to, co powiem, jakoś mi się przydaje... Co dokładnie mówiłem?
- "Niedługo zacznie padać śnieg" - wyrecytowała.
- Śnieg...? O rany! - podskoczyłem. - Śnieg! - Shervana pokazała gestem, abym mówił dalej. - Śnieg, zima, Święta!
Sher opadła.
- Co Ty? Zapomniałeś?
Teraz ja opadłem.
- Tak. - odwróciłem głowę. - To ja... ten, może już pójdę...
Zrobiłem krok w powietrzu.

<Shervana?>

Od Kill'a cd historii Shervany

Kashira zatrzymała się i popatrzyła na mnie jak na idiotę.
- Chyba - dodałem
Przywódczyni watahy szepnęła coś do szarego basiora a ten, jak sądzę, przekazał to drugiemu. Podeszli do mnie i założyli na szyję dziwny przedmiot, a później również towarzyszącej mi waderze.
- Co to jest? - zapytałem

<Shervana?>

Obserwatorzy