Leżałem pod drzewem. Myślałem o wydarzeniach sprzed tygodnia.
- Jak oni mogli tak postąpić? - pytałem sam siebie
Nagle zauważyłem coś po drugiej stronie ścieżki. Podszedłem bliżej aby zobaczyć co to jest, lecz gdy tylko się zbliżyłem, poczułem jak ziemia pode mną się zapada. Nie minęła chwila, a byłem w wielkim dole, obolały i zły. Chciałem się wydostać, lecz wszystkie moje próby kończyły się zsunięciem w dół. Zapadał zmrok. Ze złości kopnąłem w wystający korzeń i aż zawyłem z bólu.
- Pomóc? - usłyszałem łagodny głos
Spojrzałem w górę i zobaczyłem waderę. Podała mi gałąź po, której wspiąłem się na górę.
- Dzięki. - powiedziałem - Jestem Kill.
<Jakaś wadera?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz